Jeden z nich odchodzi - na starość, po chorobie, czasem nagle - a ten, który zostaje, siada przy ciele i nie chce się ruszyć. Nie je. Przez kolejne dni jakby zgasł: mniej się myje, mniej rozgląda, przestaje reagować na to, co jeszcze niedawno go interesowało. Opiekun patrzy na to i zadaje sobie pytanie, na które trudno o spokojną odpowiedź: czy mój królik rozpacza?

To pytanie brzmi naiwnie tylko do momentu, w którym spróbujemy potraktować je poważnie. Bo z jednej strony łatwo tu o projekcję - przypisujemy zwierzęciu własne emocje, bo tak nam wygodniej i tak nam smutniej. Z drugiej strony odruchowe "to tylko zwierzę, nie rozumie śmierci" jest równie leniwe i, co gorsza, bywa niebezpieczne, bo prowadzi do bagatelizowania stanu, który u królika może szybko stać się zagrożeniem dla zdrowia i życia. Spróbujmy więc przejść między jednym a drugim i zobaczyć, co na temat żałoby u królików mówi nauka - a czego, uczciwie, nie wie.

Królik to nie samotnik

Zanim w ogóle zapytamy o żałobę, trzeba ustalić rzecz podstawową: więź między dwoma królikami jest realna, a nie wymyślona przez rozczulonych opiekunów. Dziki królik europejski, przodek naszych domowych, nie żyje samotnie. Tworzy stabilne grupy zamieszkujące wspólny system nor, z wyraźną strukturą społeczną, znajomością poszczególnych osobników i długotrwałymi relacjami między nimi 1. Samotność nie jest naturalnym stanem tego gatunku - jest sytuacją, którą narzucamy mu, trzymając go pojedynczo.

Jak bardzo kontakt z drugim królikiem się dla niego liczy, pokazał pomysłowy eksperyment, w którym samice musiały "płacić" za dostęp do różnych zasobów, przeciskając się przez coraz cięższe drzwiczki. Okazało się, że za możliwość kontaktu z drugim królikiem były gotowe zapłacić niemal tyle samo, co za jedzenie, i wyraźnie więcej niż za inne udogodnienia 2. W języku behawioralnej ekonomii oznacza to, że towarzystwo współplemieńca nie jest dla królika przyjemnym dodatkiem - jest potrzebą o randze zbliżonej do potrzeb podstawowych.

Widać to też od strony negatywnej. Badania nad królikami utrzymywanymi pojedynczo lub w parach pokazują, że brak kontaktu z drugim królikiem może pogarszać dobrostan i sprzyjać zachowaniom nieprawidłowym, choć wyniki trzeba zawsze odnosić do konkretnych warunków utrzymania. W badaniu Chu, Garner i Mench porównywano samice królików nowozelandzkich białych trzymane pojedynczo oraz w parach w warunkach laboratoryjnych 3. Z kolei w badaniu Burn i Shields, prowadzonym w schronisku, obgryzanie prętów pojawiło się u ośmiu z piętnastu królików trzymanych pojedynczo i u żadnego z trzydziestu królików trzymanych w parach; pary szybciej wracały też do normalnego zachowania po kontakcie z człowiekiem i lepiej radziły sobie z utrzymaniem ciepła 4. Autorzy nazwali to zjawisko buforowaniem społecznym: obecność drugiego królika realnie łagodzi stres. To jest właśnie ten mechanizm, który znika w jednej chwili, gdy towarzysz umiera.

Czym w ogóle jest żałoba u zwierzęcia

Tu dochodzimy do sedna trudności. Człowieka w żałobie można zapytać, co czuje. Królika - nie. Wszystko, co mamy, to obserwacja zachowania, a zachowanie trzeba interpretować ostrożnie, bo ta sama reakcja może płynąć z różnych źródeł.

Najlepiej opisane badania reakcji zwierząt towarzyszących na śmierć współmieszkańca dotyczą dziś przede wszystkim psów i kotów, a nie królików. W badaniu Walker, Waran i Phillips oparto się na relacjach opiekunów psów i kotów; opisywano m.in. większą potrzebę kontaktu z człowiekiem, zmiany zachowań terytorialnych, zmiany apetytu i wokalizacji oraz szukanie miejsc związanych ze zmarłym zwierzęciem 5. Późniejsze badanie dotyczące psów oraz nowsza praca dotycząca kotów pokazały podobny kierunek zmian, ale nadal są to głównie dane ankietowe, a więc obciążone ryzykiem interpretacji zachowania zwierzęcia przez pryzmat emocji opiekuna 9 10.

I tu ważne zastrzeżenie, którego nie znajdziecie w większości poradników: dla samych królików nie istnieje odpowiednik takiego kontrolowanego badania nad żałobą. Nie mamy danych, które pozwoliłyby stwierdzić, że królik "rozumie" śmierć w ludzkim sensie. To, co mamy, to zbieżność kilku niezależnych tropów - biologii społecznej gatunku, obserwacji reakcji po stracie u innych zwierząt towarzyszących oraz danych sugerujących, że utrata partnera może być jednym z realnych czynników stresowych u królików. I ta zbieżność wystarcza, by potraktować cierpienie osieroconego królika poważnie, nawet jeśli nie potrafimy nazwać go dokładnie tak, jak nazwalibyśmy ludzką rozpacz.

Co widać u królika po stracie

W praktyce opiekunowie królików opisują po stracie partnera kilka powtarzających się zmian, są to obserwacje opiekunów i osób pracujących z królikami, a nie wynik kontrolowanego badania nad żałobą u tego gatunku. Najczęściej opisywane są wycofanie, apatia, mniejsze zainteresowanie jedzeniem, ograniczenie aktywności i przesiadywanie w miejscach związanych z drugim królikiem. Część królików sprawia wrażenie, jakby szukała towarzysza: obwąchuje jego dawne miejsca, wraca do wspólnych kryjówek albo dłużej przebywa tam, gdzie zwierzęta zwykle leżały razem. Inne silniej kierują uwagę na człowieka i domagają się kontaktu częściej niż wcześniej. Zdarza się też, że królik przez jakiś czas pozostaje przy ciele zmarłego partnera.

Nie wszystkie te zachowania musimy od razu tłumaczyć "świadomością śmierci". Znaczną ich część można wyjaśnić prościej i wcale nie mniej poważnie: nagłym zniknięciem osobnika, z którym łączyła królika codzienna, fizyczna relacja - wspólne wylegiwanie się, wzajemne wylizywanie, ciepło drugiego ciała, buforowanie stresu, o którym była mowa wyżej. Utrata tego wszystkiego naraz jest sama w sobie potężnym wstrząsem, niezależnie od tego, ile królik "pojmuje" z faktu śmierci. Z punktu widzenia opiekuna rozstrzyganie, czy to "prawdziwa żałoba", czy "tylko" reakcja na utratę partnera społecznego, ma zresztą znaczenie drugorzędne - bo skutki i tak trzeba potraktować jak stan wymagający czujności.

Część królików po stracie partnera nie reaguje niemal wcale. Jedzą normalnie, zachowują się jak zwykle, nie widać po nich przygaszenia. To nie znaczy, że były "słabiej związane", że coś przeoczyliśmy albo że nasz królik jest gruboskórny. Zwierzęta różnią się temperamentem i sposobem radzenia sobie tak samo jak ludzie, a reakcja na stratę zależy od charakteru osobnika, długości i typu więzi oraz okoliczności śmierci. Spokojny królik jest równie "normalny" jak ten pogrążony w apatii - i akurat w jego przypadku nie ma powodu na siłę doszukiwać się ukrytej rozpaczy. Czujność należy się każdemu osieroconemu królikowi, ale poczucie winy - żadnemu.

Dlaczego to nie jest tylko smutek - to potencjalny stan nagły

I tu przechodzimy do rzeczy, która w poradnikach o "żałobie królika" ginie gdzieś pod wzruszeniami, a która jest absolutnie kluczowa. Utrata towarzysza to u królika nie tylko sprawa emocji - może być poważnym czynnikiem stresowym, a stres u tego gatunku ma realne konsekwencje fizjologiczne. W pilotażowym badaniu nad stężeniem kortykosteronu we włosie królików domowych zwierzęta z najwyższą oceną stresu miały wyższe stężenie tego markera niż króliki z najniższymi ocenami 6. Wśród czynników społecznych zgłaszanych u królików z tej najwyższej grupy wymieniono m.in. utratę partnera oraz walki o pozycję w grupie, obok chorób, urazów i innych obciążeń 6. Trzeba jednak podkreślić, że badanie było małe, a większość królików miała jednocześnie kilka czynników stresowych, więc nie dowodzi ono, że sama śmierć towarzysza niezależnie podnosi ten marker. Pokazuje raczej, że utrata partnera może być jednym z realnych elementów obciążenia organizmu, a nie tylko "smutną miną".

Dlaczego to takie groźne? Bo królik jest zwierzęciem wyjątkowo wrażliwym na stres, ból i spadek apetytu, a jego przewód pokarmowy źle znosi przestoje. Zastój przewodu pokarmowego u królików wiąże się m.in. ze zmniejszeniem albo brakiem apetytu, ograniczeniem lub brakiem bobków, apatią, bólem brzucha i odwodnieniem 8. Stres, ból, choroba, odwodnienie i zmniejszone pobieranie pokarmu mogą nakręcać błędne koło: królik je mniej, jelita pracują słabiej, pojawia się ból i dyskomfort, a to jeszcze bardziej odbiera apetyt. Dlatego osierocony królik, który przestaje jeść, wyraźnie mniej bobkuje, siedzi skulony albo odmawia nawet ulubionych przysmaków, nie jest zwierzęciem, któremu trzeba po prostu "dać czas". Jest pacjentem wymagającym pilnej konsultacji z lekarzem znającym się na królikach. Rozróżnienie "czy on rozpacza, czy jest chory" bywa tu zresztą pozorne - bo reakcja na stratę, jeśli odbiera apetyt, sama może stać się zagrożeniem dla zdrowia.

Badania nad królikami po stresującej operacji pokazują dodatkowo, że silny stres, ból i zaburzenia pobierania pokarmu mogą iść w parze z problemami żołądkowo-jelitowymi. Nie należy jednak traktować tego jako bezpośredniego badania reakcji po stracie partnera, lecz jako dodatkowy argument za tym, że u królika stres i przewód pokarmowy są ze sobą ściśle powiązane 7.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego akurat u królika żałobę trzeba obserwować tak uważnie, a który w popularnych tekstach niemal nie pada. Królik jest zwierzęciem, na które w naturze polują drapieżniki, dlatego subtelne objawy bólu, osłabienia i choroby łatwo przeoczyć. W domu działa to przeciwko niemu: królik zwykle nie "skarży się" wyraźnie, więc jego przygaszenie można błędnie uznać za zrozumiały smutek po stracie, podczas gdy równolegle może rozwijać się problem zdrowotny, w tym zaburzenie pracy przewodu pokarmowego. Przygaszony, mniej ruchliwy, mniej jedzący królik po śmierci towarzysza wygląda niemal identycznie niezależnie od tego, czy to "tylko" reakcja na stratę, czy już rozwijający się stan zagrażający życiu - i to jest dokładnie ten powód, dla którego nie wolno tu zgadywać, tylko trzeba pilnować konkretów: apetytu, picia i wypróżnień.

Skoro obserwacja jest najważniejsza, pojawia się naturalne pytanie: czy poza pilnowaniem apetytu i bobków można osieroconemu królikowi jakoś pomóc przejść przez ten czas? W grupach i poradnikach pojawiają się różne propozycje: syntetyczne feromony, preparaty zapachowe, tryptofan czy ziołowe środki uspokajające. Nie ma dobrych badań nad ich skutecznością u królika po stracie partnera. Są pierwsze prace sugerujące, że rabbit appeasing pheromone może pomagać królikom w określonych sytuacjach stresowych, takich jak procedury weterynaryjne czy szczepienia, ale nie jest to dowód na działanie w żałobie 11. Dlatego takich środków nie należy traktować jako "leku na smutek" ani jako zamiennika obserwacji i opieki weterynaryjnej. Co więcej, preparat uspokajający, który sprawia, że przygaszony królik staje się jeszcze spokojniejszy, może utrudnić zauważenie pierwszych objawów choroby. Jeśli w ogóle po nie sięgamy, to jako dodatek, po konsultacji z lekarzem znającym się na królikach - nigdy zamiast pilnowania jedzenia, picia i wypróżnień.

Czy pokazywać osieroconemu królikowi ciało towarzysza?

Twardych danych naukowych tu nie ma. Praktyka wielu doświadczonych opiekunów i organizacji ratujących króliki opiera się na obserwacji, że królik, któremu pozwolono spokojnie obwąchać ciało zmarłego partnera, bywa potem mniej zdezorientowany i krócej szuka nieobecnego towarzysza. Tłumaczy się to ostrożnie tak, że zwierzę dostaje wtedy konkretną informację zapachową, zamiast mierzyć się wyłącznie z nagłą, niewyjaśnioną nieobecnością partnera.

Jest to rozwiązanie oparte na doświadczeniu i zdrowym rozsądku, a nie na kontrolowanych badaniach - i że reakcje bywają różne. Niektóre króliki po prostu na chwilę podchodzą i odchodzą, inne zostają przy ciele dłużej. Jeśli decydujemy się na pożegnanie, powinno odbyć się ono w spokoju, bez pośpiechu i przymusu, i nie zwalnia nas z najważniejszego obowiązku wobec żywego zwierzęcia - pilnowania, czy dalej je, pije i wydala.

Z tym samym pytaniem wiąże się rzecz, o której łatwo zapomnieć, a która wynika wprost z tego, jak króliki poznają świat. Dla nas domknięciem straty są zdjęcia, filmy i wspomnienia; królik ma do dyspozycji przede wszystkim zapach. Odruch, by natychmiast po śmierci partnera wyprać legowisko, wyszorować kuwetę i usunąć wszystko, co "przypomina", jest zrozumiały - ale z perspektywy osieroconego zwierzęcia bywa przedwczesny, bo w jednej chwili kasuje ostatni ślad towarzysza, do którego królik i tak by wracał. Doświadczeni opiekunowie i osoby pracujące z królikami zwracają uwagę, że rozsądniej jest przez kilka pierwszych dni nie usuwać od razu zapachu partnera z otoczenia, pozwalając zwierzęciu stopniowo oswoić jego brak. To znów obserwacja praktyczna, a nie wniosek z badań - ale spójna z całą resztą tego, co o królikach wiemy: że ich świat społeczny jest w dużej mierze światem woni, a nagłe wymazanie go potrafi być kolejnym, niepotrzebnym wstrząsem.

Kiedy i jak szukać nowego towarzysza

Skoro samotność jest dla królika stanem obciążającym, a obecność drugiego królika może działać jak bufor stresu 4, to w większości przypadków warto z czasem myśleć o nowym towarzyszu. Nie znaczy to jednak, że należy wstawić drugiego królika "od ręki", jeszcze tego samego dnia. Nie każdy królik będzie dobrym partnerem dla każdego innego królika. Króliki są społeczne, ale jednocześnie terytorialne, dlatego nowe łączenie wymaga doboru zwierząt, neutralnego terenu, obserwacji i gotowości do przerwania procesu, jeśli pojawi się realna agresja. Osierocony królik bywa w pierwszych dniach osłabiony, czasem sam wymaga opieki weterynaryjnej, a łączenie królików to proces, który wymaga jego równowagi i cierpliwości - nie jest wrzuceniem dwóch zwierząt do wspólnej klatki.

Rozsądny kompromis wygląda tak, że najpierw stabilizujemy stan osieroconego zwierzęcia - pilnujemy jedzenia, w razie potrzeby konsultujemy się z lekarzem, zapewniamy więcej własnej obecności i uwagi - a dopiero potem, gdy królik dojdzie do siebie, zaczynamy szukać dobranego towarzysza i prowadzić łączenie zgodnie ze sztuką. Zostawianie królika samotnym "na zawsze" tylko dlatego, że "stracił ukochanego partnera i nie chcemy go zdradzić", często nie jest decyzją podjętą z perspektywy jego potrzeb, lecz z perspektywy naszych emocji. W wielu przypadkach, jeśli zdrowie i charakter zwierzęcia na to pozwalają, warto dać mu szansę na nową, dobrze przeprowadzoną relację z drugim królikiem.

Zamiast zakończenia: ani rozczulenie, ani lekceważenie

Uczciwa odpowiedź na pytanie "czy króliki przeżywają żałobę" brzmi więc: nie wiemy, czy przeżywają ją tak jak my, i nauka nie daje nam prawa tego twierdzić - ale wiemy na pewno, że strata towarzysza może być dla królika realnym wstrząsem społecznym i jednym z czynników stresowych, które mają znaczenie dla jego zdrowia. To wystarczy, by odrzucić obie łatwe skrajności. Nie musimy udawać, że królik rozumie śmierć jak człowiek, żeby potraktować jego cierpienie poważnie. I nie wolno nam mówić "to tylko zwierzę", bo za tym lekceważeniem stoi bardzo konkretne ryzyko - że osierocony królik przestanie jeść, a my przeoczymy moment, w którym smutek stał się zagrożeniem życia.

Najlepsze, co możemy zrobić dla królika, który właśnie kogoś stracił, to połączyć te dwie rzeczy: czułość, która pozwala mu przeżyć brak, i czujność, która nie pozwoli, by ten brak go zabił.

Bibliografia

  1. Cowan, D. P. (1987). Aspects of the social organisation of the European wild rabbit (Oryctolagus cuniculus). Ethology, 75(3), 197-210. doi:10.1111/j.1439-0310.1987.tb00653.x
  2. Seaman, S. C., Waran, N. K., Mason, G., & D'Eath, R. B. (2008). Animal economics: assessing the motivation of female laboratory rabbits to reach a platform, social contact and food. Animal Behaviour, 75(1), 31-42. doi:10.1016/j.anbehav.2006.09.031
  3. Chu, L.-r., Garner, J. P., & Mench, J. A. (2004). A behavioral comparison of New Zealand White rabbits (Oryctolagus cuniculus) housed individually or in pairs in conventional laboratory cages. Applied Animal Behaviour Science, 85(1-2), 121-139. doi:10.1016/j.applanim.2003.09.011
  4. Burn, C. C., & Shields, P. (2020). Do rabbits need each other? Effects of single versus paired housing on rabbit body temperature and behaviour in a UK shelter. Animal Welfare, 29(2), 209-219. doi:10.7120/09627286.29.2.209
  5. Walker, J. K., Waran, N. K., & Phillips, C. J. C. (2016). Owners' perceptions of their animal's behavioural response to the loss of an animal companion. Animals, 6(11), 68. doi:10.3390/ani6110068
  6. Hube, D., van Meegen, C., Herbrandt, S., Kemper, N., & Fels, M. (2023). Hair corticosterone concentration as a potential stress marker in pet rabbits. Veterinary Record, 193(9), e3464. doi:10.1002/vetr.3464
  7. Jang, S. J., Kang, S. S., Son, S. J., Lee, J. Y., Kim, G., & Choi, S. H. (2017). Cortisol levels and gastrointestinal disorders after stressful surgery in rabbits. In Vivo, 31(4), 637-640. doi:10.21873/invivo.11105
  8. Huynh, M., Vilmouth, S., Gonzalez, M. S., Calvo Carrasco, D., Di Girolamo, N., & Forbes, N. A. (2014). Retrospective cohort study of gastrointestinal stasis in pet rabbits. Veterinary Record, 175(9), 225. doi:10.1136/vr.102460
  9. Uccheddu, S., et al. (2022). Domestic dogs (Canis familiaris) grieve over the loss of a conspecific. Scientific Reports, 12, 1920. doi:10.1038/s41598-022-05669-y
  10. Greene, B., & Vonk, J. (2024). Is companion animal loss cat-astrophic? Responses of domestic cats to the loss of another companion animal. Applied Animal Behaviour Science, 277, 106355. doi:10.1016/j.applanim.2024.106355
  11. Asproni, P., Codecasa, E., Marcet-Rius, M., Demellier, J., Descout, E., Verbaere, M., Vinck, O., Pageat, P., & Cozzi, A. (2024). Helping rabbits cope with veterinary acts and vaccine-related stress: The effects of the rabbit appeasing pheromone (RAP). Animals, 14(23), 3549. doi:10.3390/ani14233549