Wielu opiekunów marzy, żeby ich kot i świnki morskie żyły obok siebie w spokoju, a zdjęcia "przyjaźni" kota z gryzoniem regularnie robią karierę w sieci. Rzecz w tym, że pod jednym dachem spotyka się dwoje przedstawicieli ról, które ewolucja ustawiała po przeciwnych stronach: drapieżnik i ofiara. Część związanych z tym zagrożeń jest oczywista, część działa po cichu - przez zapach, przez skórę, przez odchody w kuwecie i przez bakterie bytujące w kociej jamie ustnej. Poniżej zebrano to, co na temat takiego sąsiedztwa wynika z badań, wraz z granicami tego, co rzeczywiście wykazano, a co pozostaje rozsądnym przypuszczeniem.
Zapach i obecność drapieżnika
Reakcja na sygnały drapieżnika jest u gryzoni ofiarnych wpisana w fizjologię, a nie wyłącznie wyuczona. Badania prowadzone przede wszystkim na szczurach pokazują, że sam zapach drapieżnika - wśród testowanych bodźców znajdowało się także kocie futro - potrafi aktywować oś podwzgórze-przysadka-nadnercza i wywoływać zachowania unikowe; u szczurów obserwowano przy tym wzrost kortykotropiny (ACTH) i kortykosteronu 1. Tych wyników nie da się jednak wprost przenieść na świnkę morską. Choć jest ona gryzoniem, należy do tych gatunków, u których głównym glikokortykosteroidem jest kortyzol, a nie kortykosteron 2 - sama biochemia odpowiedzi na stres jest więc inna niż w modelu szczurzym.Co o świnkach wiadomo bezpośrednio? Świnki morskie wyraźnie reagują na obecność drapieżnika. W badaniu, w którym pokazywano im psa, imitację ptaka drapieżnego oraz nieznanego człowieka, na widok psa reagowały najdłużej i najczęściej zastyganiem, a wobec ptaka - zastyganiem i ucieczką 3. Świnka rozpoznaje więc drapieżnika i odpowiada na niego całym repertuarem obronnym. Nie znaczy to jednak, że wolno opisać domową świnkę mieszkającą z leżącym na kanapie kotem jako zwierzę w stanie stałego, przewlekłego stresu - stopnia ani trwałości takiej reakcji w tej konkretnej sytuacji po prostu nie zmierzono. Ostrożny wniosek brzmi tak: obecność i sygnały kota są dla świnki potencjalnym czynnikiem stresowym, którego nie należy lekceważyć, ale też nie należy z niego robić pewnika o chronicznym cierpieniu.
Pazur, ząb i bakterie
Najbardziej oczywiste zagrożenie to uraz. Instynkt łowiecki kota nie znika u zwierzęcia domowego i bywa wyzwalany samym ruchem małego, uciekającego stworzenia. Problemem jest nie tylko sam atak, lecz także jego następstwa bakteriologiczne, bo to one często decydują, że pozornie drobne skaleczenie kończy się źle.Jama ustna kota jest naturalnym siedliskiem bakterii Pasteurella multocida. W obszernym przeglądzie poświęconym temu drobnoustrojowi podano, że Pasteurella jest izolowana z zakażonych ran powstałych po około 75% kocich ugryzień, a P. multocida to najczęstszy patogen odpowiedzialny u ludzi za infekcje po pogryzieniach zwierząt, zdolny prowadzić od miejscowego zapalenia tkanek do ciężkich zakażeń uogólnionych 4. Dane te dotyczą przede wszystkim ludzi, więc nie należy z nich odczytywać wprost przebiegu choroby u świnki. Wniosek dla gryzonia jest jednak logiczny: skoro bakteria ta stanowi element normalnej flory kociego pyska i dominuje w ranach po kotach, to u zwierzęcia tak małego jak świnka nawet niepozorne nakłucie może wprowadzić ją głęboko w tkanki. Dlatego każde ugryzienie czy zadrapanie zadane śwince przez kota jest wskazaniem do pilnej wizyty u lekarza weterynarii, a nie raną, która "sama się zagoi".
Ryzyko dotyczy również opiekuna, choć w innej postaci. Zadrapanie przez kota to typowa droga zakażenia bakterią Bartonella henselae, wywołującą chorobę kociego pazura. W przeglądzie polskich autorów opisano ją jako zoonozę o szerokim spektrum obrazów - od najczęstszej miejscowej limfadenopatii po rzadsze, poważne postacie obejmujące m.in. zapalenie mózgu czy wsierdzia - przy czym koty pozostają głównym rezerwuarem patogenu, a dzieci należą do grupy szczególnie narażonej 5. Jest to więc osobne zagrożenie zdrowotne dla domowników trzymających kota, niezależne od losu świnek.
Grzybica krążąca po domu
Dermatofitozy, potocznie zwane grzybicą skóry, to jedno z najlepiej udokumentowanych zagrożeń w gospodarstwie, w którym mieszkają razem różne gatunki. U świnek morskich szczególnie kłopotliwe jest to, że nosicielstwo bywa bezobjawowe. W badaniu przeprowadzonym w 21 niemieckich hodowlach dermatofity wykryto u 68,8% z 381 badanych świnek, a Trichophyton benhamiae u 55,4%; widoczne objawy dermatofitozy stwierdzono tylko u 7,3% wszystkich badanych zwierząt 6. W niezależnym badaniu holenderskich sklepów zoologicznych Trichophyton mentagrophytes wyhodowano z sierści 16,8% klinicznie zdrowych świnek 7. Zdrowo wyglądające zwierzę może zatem roznosić zarodniki.Że nie zostają one przy jednym osobniku, pokazało badanie świnek z klinicznymi objawami grzybicy: T. mentagrophytes wykryto w 97% przypadków, a w około jednej czwartej gospodarstw zmiany skórne pojawiały się również u ludzi - przy czym w połowie takich domów chorowały wyłącznie dzieci. Istotnym czynnikiem ryzyka okazało się niedawne wprowadzenie do domu nowego zwierzęcia 8.
Rola kota bierze się stąd, że różne gatunki wnoszą do wspólnego środowiska różne dermatofity. W szwajcarskim badaniu ponad sześciuset izolatów to koty i psy były głównym rezerwuarem Trichophyton mentagrophytes oraz Microsporum canis, podczas gdy u świnek dominował Trichophyton benhamiae; M. canis praktycznie nie izolowano od świnek 9. Wszystkie te grzyby są odzwierzęce, więc w jednym gospodarstwie mogą przechodzić między gatunkami i na ludzi. Nie znaczy to, że w każdym domu kot "zarazi" świnkę, a świnka kota - jest to raczej spodziewane następstwo dzielenia przestrzeni przez nosicieli różnych, zoonotycznych dermatofitów, a nie mechanizm wykazany wprost dla tej konkretnej pary gatunków. Wspólnym mianownikiem pozostaje bezobjawowy nosiciel: pierwszym sygnałem problemu bywa dopiero rumieniowata, łuszcząca się zmiana na skórze dziecka.
Pasożyty zewnętrzne - mniejsze ryzyko, niż się wydaje
W tym miejscu łatwo o przesadę. Kot bywa nosicielem zoonotycznych, słabo gatunkowo swoistych roztoczy, jak Cheyletiella (wędrujący łupież), więc pojawia się obawa, że przekaże je śwince. Dane każą jednak zachować proporcje. W holenderskim badaniu, w którym przeczesano 179 świnek i 213 królików w poszukiwaniu roztoczy skórnych, nie znaleziono ich u żadnego zwierzęcia 7. U świnek Cheyletiella występuje rzadko, a dostępne dane nie wskazują, by transmisja tych roztoczy z kota na świnkę stanowiła istotny problem epidemiologiczny porównywalny z dermatofitozą. Kot zwiększa ogólną presję pasożytów zewnętrznych w domu (choćby pcheł), lecz w kontekście świnek jest to ryzyko drugorzędne, a nie główny argument przeciw wspólnemu mieszkaniu.Toksoplazmoza
Osobnym, często niedocenianym zagadnieniem jest Toxoplasma gondii. Jedynymi znanymi żywicielami ostatecznymi tego pierwotniaka są kotowate (Felidae); to w ich jelitach dochodzi do rozmnażania płciowego pasożyta, a wraz z kałem do środowiska trafiają odporne formy przetrwalnikowe zwane oocystami. Świeżo wydalone oocysty nie są od razu zakaźne - dojrzewają w otoczeniu zwykle od jednego do kilku dni, po czym stają się inwazyjne dla szerokiego grona żywicieli pośrednich, w tym gryzoni 10. Że dotyczy to również świnek morskich, potwierdzono bezpośrednio: w pierwszym opisie naturalnego zakażenia u tego gatunku przeciwciała stwierdzono u 33,3% badanych zwierząt, a materiał genetyczny pasożyta w tkankach, m.in. w mózgu, u 27,5% 11.Ważne jest jednak, jak dokładnie dochodzi do zakażenia. Sam fakt, że kot przebywa w pobliżu, niczego nie zakaża. Zagrożeniem jest kontakt siana, warzyw, wody lub wyposażenia klatki z materiałem zawierającym kocie odchody z dojrzałymi oocystami - droga jest pokarmowa 10. Sensowna profilaktyka nie polega więc na lęku przed dotknięciem kota, lecz na tym, by kuweta, a także łapy zabrudzone jej zawartością czy glebą, nigdy nie stykały się z pokarmem i otoczeniem świnek.
Co z tego wynika w praktyce
W praktyce oznacza to, że kot i świnki mogą mieszkać w jednym domu, ale nie powinny dzielić tej samej przestrzeni. Klatka świnek powinna stać w miejscu fizycznie niedostępnym dla kota, tak by nie mógł do niej wejść ani jej dosięgnąć - chodzi zarówno o bezpieczeństwo, jak i o ograniczenie przenoszenia dermatofitów. Bezpośredni kontakt, nawet "nadzorowany", pozostaje ryzykowny, bo pojedyncze uderzenie łapą wystarczy, by wprowadzić do tkanek świnki bakterie zdolne wywołać ciężkie zakażenie 4.Duże znaczenie ma też higiena samego opiekuna: mycie rąk między obsługą kota a obsługą świnek realnie przerywa obieg dermatofitów. Siano i karma świnek powinny być przechowywane poza zasięgiem kota, a kocia kuweta - z dala od strefy gryzoni. Każdą ranę zadaną śwince przez kota trzeba niezwłocznie pokazać lekarzowi weterynarii, a zaczerwienione lub powiększające się zadrapanie u człowieka - lekarzowi. Dobrze też obserwować skórę wszystkich domowników, ludzkich i zwierzęcych, bo dzieci bywają zakażane dermatofitami szczególnie często 8.
Na koniec rzecz najprostsza: świnka morska nie potrzebuje kota do dobrego życia. Jako zwierzę społeczne najlepiej funkcjonuje w towarzystwie zgodnego osobnika własnego gatunku, a obecność znanego partnera może łagodzić jej fizjologiczną odpowiedź na stres 12. Sąsiedztwo drapieżnika nie jest jej do tego potrzebne. Dobrze zaplanowany dom potrafi pomieścić oba gatunki pod warunkiem, że rozdzielenie ich przestrzeni potraktujemy nie jako nadgorliwość, lecz jako podstawowy warunek zdrowia i dobrostanu obu stron.
Bibliografia
- Hegab I.M., Wei W. (2014). Neuroendocrine changes upon exposure to predator odors. Physiology & Behavior, 131, 149-155. DOI: 10.1016/j.physbeh.2014.04.041
- Bauer B., Palme R., Machatschke I.H., Dittami J., Huber S. (2008). Non-invasive measurement of adrenocortical and gonadal activity in male and female guinea pigs (Cavia aperea f. porcellus). General and Comparative Endocrinology, 156(3), 482-489. DOI: 10.1016/j.ygcen.2008.03.020
- Baklová A., Baranyiová E., Šimánková H. (2016). Antipredator behaviour of domestic guinea pigs (Cavia porcellus). Acta Veterinaria Brno, 85(3), 293-301. DOI: 10.2754/avb201685030293
- Wilson B.A., Ho M. (2013). Pasteurella multocida: from zoonosis to cellular microbiology. Clinical Microbiology Reviews, 26(3), 631-655. DOI: 10.1128/CMR.00024-13
- Mazur-Melewska K., Mania A., Kemnitz P., Figlerowicz M., Służewski W. (2015). Cat-scratch disease: a wide spectrum of clinical pictures. Advances in Dermatology and Allergology/Postępy Dermatologii i Alergologii, 32(3), 216-220. DOI: 10.5114/pdia.2014.44014
- Berlin M., Kupsch C., Ritter L., Stoelcker B., Heusinger A., Gräser Y. (2020). German-wide analysis of the prevalence and the propagation factors of the zoonotic dermatophyte Trichophyton benhamiae. Journal of Fungi, 6(3), 161. DOI: 10.3390/jof6030161
- Overgaauw P.A.M., van Avermaete K.H.A., Mertens C.A.R.M., Meijer M., Schoemaker N.J. (2017). Prevalence and zoonotic risks of Trichophyton mentagrophytes and Cheyletiella spp. in guinea pigs and rabbits in Dutch pet shops. Veterinary Microbiology, 205, 106-109. DOI: 10.1016/j.vetmic.2017.05.008
- Kraemer A., Hein J., Heusinger A., Mueller R.S. (2013). Clinical signs, therapy and zoonotic risk of pet guinea pigs with dermatophytosis. Mycoses, 56(2), 168-172. DOI: 10.1111/j.1439-0507.2012.02228.x
- Fratti M., Bontems O., Salamin K., Guenova E., Monod M. (2023). Survey on dermatophytes isolated from animals in Switzerland in the context of the prevention of zoonotic dermatophytosis. Journal of Fungi, 9(2), 253. DOI: 10.3390/jof9020253
- Stelzer S., Basso W., Benavides Silván J., Ortega-Mora L.M., Maksimov P., Gethmann J., Conraths F.J., Schares G. (2019). Toxoplasma gondii infection and toxoplasmosis in farm animals: risk factors and economic impact. Food and Waterborne Parasitology, 15, e00037. DOI: 10.1016/j.fawpar.2019.e00037
- Cañón-Franco W.A., López-Orozco N., Quiroz-Bucheli A., Kwok O.C.H., Dubey J.P., Sepúlveda-Arias J.C. (2022). First serological and molecular detection of Toxoplasma gondii in guinea pigs (Cavia porcellus) used for human consumption in Nariño, Colombia, South America. Veterinary Parasitology: Regional Studies and Reports, 36, 100801. DOI: 10.1016/j.vprsr.2022.100801
- Hennessy M.B., Zate R., Maken D.S. (2008). Social buffering of the cortisol response of adult female guinea pigs. Physiology & Behavior, 93(4-5), 883-888. DOI: 10.1016/j.physbeh.2007.12.005






0 komentarzy
Brak komentarzy
Masz coś do powiedzenia? W artykule jest błąd?
Zostaw komentarz
Twój głos naprawdę ma znaczenie.