Śmierć małego zwierzęcia bywa dla dziecka pierwszą prawdziwą stratą. Dla dorosłych „to tylko chomik” potrafi brzmieć jak uspokajanie, ale dla pięcio- czy sześciolatka to często całe małe życie zamknięte w jednym wieczornym rytuale: szum kółka, „dzień dobry” powiedziane do domku, mała miseczka i poczucie, że ktoś jest. Ta bajka nie ma przekonać dziecka, że „wszystko będzie dobrze” ani przyspieszyć żałoby. Ma pomóc nazwać to, co się dzieje: ciszę po kołowrotku, złość, smutek i to nieprzyjemne „to przeze mnie”, które tak łatwo przychodzi w tym wieku. Czytaj ją spokojnie, z przerwami, wracając do fragmentów, które dziecko chce powtórzyć - bo w wieku 5-7 lat powtórka to też forma oswajania.
Jak dziecko w tym wieku rozumie śmierć
Pięcio-, sześciolatek zaczyna rozumieć, że śmierć jest czymś trwałym, ale jeszcze nie w pełni pojmuje jej nieodwracalność i powszechność. Badaczka Maria Nagy opisała, że dzieci w tym wieku często personifikują śmierć - wyobrażają sobie ją jako postać, która „zabiera” ludzi i zwierzęta. Pojawia się też myślenie magiczne w nowej formie: „może gdybym lepiej się opiekował, to by nie umarł”. Ta bajka daje przestrzeń na poczucie winy i pracuje z nim wprost, pokazując, że dobra opieka nie gwarantuje nieśmiertelności - ale czyni życie zwierzęcia dobrym.Groszek i puste kółko
Zuzia sama wybrała chomika w fundacji, która ratuje małe zwierzęta. Groszek trafił tam, bo jego poprzedni opiekun nie mógł się nim dalej zajmować, a fundacja szukała dla niego nowego domu. Był mały, rudy, z białą łatką na nosie. Kiedy wolontariuszka posadziła go Zuzi na dłoni, od razu zaczął wąchać jej kciuk. Zuzia powiedziała: „Ten”. I tak Groszek zamieszkał na półce w pokoju Zuzi - w dużym akwarium z niebieskim kółkiem do biegania i domkiem z kokosa.Zuzia traktowała opiekę nad Groszkiem poważnie. Każdego ranka, przed przedszkolem, zaglądała do akwarium i mówiła: „Dzień dobry, Groszek”, chociaż Groszek o tej porze spał i nie słuchał. Każdego wieczoru sypała mu jedzenie do miseczki - odmierzone łyżeczką, tak jak mama pokazała. Dawała mu kawałki jabłka, ale pestek nie dawała nigdy, bo pestek jabłek nie podaje się chomikom. Wiedziała to, bo przeczytała w książce, którą dostała razem z Groszkiem.
Groszek biegał w kółku każdej nocy. Zuzia słyszała z łóżka cichy szum - regularny, spokojny dźwięk, który pomagał jej zasnąć. Rano kółko było nieruchome, Groszek spał w domku, a Zuzia wyobrażała sobie, ile kilometrów przebiegł w nocy. Tata mówił, że chomiki potrafią przebiec osiem kilometrów w jedną noc. Zuzia nie wierzyła, ale lubiła o tym myśleć.
Groszek żył u Zuzi prawie dwa lata. Pewnego dnia Zuzia zauważyła, że Groszek nie zjadł jabłka, które dostał wieczorem. Następnego dnia też nie zjadł. A kółko stało.
- Mamo, Groszek nie biega - powiedziała Zuzia.
Mama podeszła do akwarium. Unieśli na chwilę pokrywę i mama pogłaskała Groszka palcem. Groszek poruszył noskiem, ale nie wstał.
- Groszek jest stary, Zuziu. Chomiki żyją krócej niż ludzie. Dużo krócej.
- Ile?
- Mniej więcej dwa lata. A Groszek ma prawie dwa lata.
- To znaczy, że umrze?
Mama nie skłamała.
- Tak, kochanie. Pewnie niedługo.
Zuzia usiadła przy akwarium i długo patrzyła na Groszka. Groszek leżał w domku i oddychał - szybko, jak zwykle. Zuzia przez chwilę liczyła oddechy, ale zaraz się pomyliła i przestała.
Trzy dni później Groszek nie żył.
Zuzia znalazła go rano. Leżał w gniazdku, z łapkami podwiniętymi pod siebie, jakby drzemał. Ale Zuzia dotknęła go i wiedziała, że nie drzemie. Był chłodny i cichy. Nie poruszył noskiem.
- To przeze mnie - powiedziała Zuzia do mamy. Oczy miała mokre, ale głos twardy, jakby była na siebie zła. - Może za rzadko przy nim siedziałam. Może wczoraj za głośno zamknęłam drzwi. Może…
- Zuziu - mama kucnęła przed nią i wzięła ją za ręce. - Popatrz na mnie. Groszek miał jedzenie i wodę. Miał kółko do biegania i domek z kokosa. Miał ciebie - dziewczynkę, która codziennie mówiła mu „dzień dobry”, chociaż on wtedy spał. Groszek nie umarł, bo coś zrobiłaś źle. Umarł, bo był stary. Chomiki żyją krótko i nic tego nie zmieni. Ty dałaś mu dobre dwa lata. To bardzo dużo.
- Ale ja chciałam, żeby żył dłużej.
- Ja też.
Zuzia płakała. Mama nie mówiła: „Nie płacz”. Siedziała z nią, trzymała ją za ręce i płakały razem. I to było w porządku.
Potem Zuzia powiedziała, że chce Groszka pochować, a nie „wyrzucić”. „Wyrzucić” to złe słowo i Zuzia nie chciała go używać w stosunku do Groszka. Mama się zgodziła.
Tata znalazł pudełko po herbacie. Takie metalowe z zamykaną pokrywką na której były namalowane kwiatki. Zuzia wyłożyła je watą. Włożyła do środka trochę ściółki z akwarium - żeby pachniało jak dom i kilka nasionek słonecznika, bo Groszek je lubił najbardziej. I kawałek jabłuszka. Groszek leżał w pudełku, mały i rudy, z białą łatką na nosie, jakby spał.
Zakopali pudełko pod jabłonką w ogrodzie. Zuzia ułożyła na wierzchu trzy kamyczki.
- Dwa za lata, które żył - powiedziała. - I jeden za rok, którego mu zabrakło.
Wieczorem w pokoju Zuzi było cicho. Kółko nie szumiało. Zuzia leżała w łóżku, słuchała ciszy i nie mogła zasnąć.
Następnego dnia Zuzia przyniosła z przedszkola rysunek. Był na nim Groszek w kółku do biegania - rudy, z białą łatką, z łapkami rozmazanymi od szybkości. Pod spodem Zuzia napisała drukowanymi literami:
GROSZEK. BIEGAŁ SZYBKO. BYŁ DOBRY CHOMIK.
Mama powiesiła rysunek nad półką, pod która stało akwarium.
Akwarium Zuzia nie chciała jeszcze chować. Stało puste, z odsuniętą pokrywą, przez kolejne dwa tygodnie. Czasem Zuzia wkładała do niego rękę i dotykała kółka, kręcąc je palcem. Cichy szum. Prawie jak wtedy.
Pewnego dnia Zuzia powiedziała mamie, że akwarium można schować. Mama zapytała, czy jest pewna.
- Tak - powiedziała Zuzia. - Groszek tam już nie mieszka. Ale pamiętam, jak mieszkał.
Na parapecie, obok doniczki z bazylią, stoi teraz kamyczek - ten trzeci, za rok, którego mu zabrakło. Zuzia położyła go tam sama.
Czasem go dotyka, kiedy przechodzi obok.
Nie zapomniała.
Wskazówki dla rodzica
„To przeze mnie”: Poczucie winy u dziecka w tym wieku jest niemal odruchowe. Zuzia natychmiast szuka przyczyny w sobie: „może za rzadko przy nim siedziałam”, „może za głośno zamknęłam drzwi”. To myślenie magiczne: skoro coś się stało, to może dało się temu zapobiec. Odpowiedź mamy jest kluczowa: nie mówi ogólnikowo „to nie twoja wina” - wymienia konkretne rzeczy, które Zuzia robiła dobrze. Dla pięciolatka konkrety działają silniej niż abstrakcje.
Trzy kamyczki: Dzieci 5-7 lat często potrzebują fizycznych, dotykowych rytuałów żałoby. Kamyczki są proste i „do ogarnięcia”: można je policzyć, przenieść, dotknąć. Ten trzeci, który potem trafia na parapet, staje się prywatną pamiątką - małą, przenośną, bezpieczną.
Kółko kręcone palcem: Zuzia kręci kółkiem w pustym akwarium, bo szum był częścią jej wieczornego rytuału. To zachowanie poszukiwawcze - dziecko szuka czegoś znajomego po stracie. Nie przerywaj tego i nie zawstydzaj („zostaw, to puste”). To jest forma przeżywania żałoby.
Zuzia decyduje, kiedy akwarium znika: Dziecko potrzebuje choć odrobiny kontroli nad pożegnaniem. Dwa tygodnie to dużo lub mało - zależy od dziecka. Pytaj: „Czy jesteś gotowy?”, zamiast ogłaszać: „Już pora”.
„Biegał szybko. Był dobry chomik.” Dziecko nie musi umieć nazywać emocji długimi zdaniami. Czasem dwa krótkie zdania mieszczą wszystko, co najważniejsze. Nie poprawiaj, nie rozbudowuj na siłę - to, co dziecko stworzy, jest wystarczające.
Po bajce - co dalej?
Bajka to początek, nie koniec. Oto kilka pomysłów na to, co robić po czytaniu:Rysowanie: Zaproponuj dziecku, żeby narysowało swojego chomika - ale nie mów „narysuj go w niebie” ani „narysuj go szczęśliwego”. Powiedz: „Narysuj go, jak go pamiętasz.” Pozwól dziecku wybrać moment, który chce uwiecznić.
Opowiadanie: Zapytaj: „Co najbardziej lubił robić Twój chomik?” albo „Co było w nim najśmieszniejsze?” Pytania o konkrety są łatwiejsze niż pytania o emocje - a prowadzą do tego samego miejsca.
Cisza: Nie każde dziecko chce rozmawiać. Nie każde chce rysować. Niektóre dzieci potrzebują po prostu być - w ciszy, blisko rodzica, ze świadomością, że ktoś jest obok i nie wymaga od nich niczego. To też jest forma przepracowywania straty.
Kiedy szukać pomocy: Jeśli smutek dziecka nie zmniejsza się przez wiele tygodni, jeśli dziecko ma problemy ze snem, odmawia jedzenia, wycofuje się z kontaktów z rówieśnikami, lub wielokrotnie wraca do myśli „to moja wina” - warto porozmawiać z psychologiem dziecięcym. To nie przesada. Żałoba, nawet po małym zwierzęciu, może być trudna.






0 komentarzy
Brak komentarzy
Masz coś do powiedzenia? W artykule jest błąd?
Zostaw komentarz
Twój głos naprawdę ma znaczenie.