Gdy latem 2024 roku profesor Jerzy Bralczyk w jednym z programów telewizyjnych stwierdził, że pies nie umiera - pies zdycha, polski internet zawrzał. Znany językoznawca dostał lawinę komentarzy, fundacje prozwierzęce pisały oświadczenia, w dyskusję włączyli się inni profesorowie polonistyki. Opiekunowie psów, kotów, królików i szczurów nie chcieli słyszeć, że ich bliscy „zdychają”. Z drugiej strony odezwali się ci, dla których językowa tradycja jest oczywistością i każde jej naruszenie brzmi jak tanie zmiękczanie rzeczywistości.

Problem tylko pozornie jest dziwactwem poprawnościowym. Za wyborem jednego z tych słów stoi coś znacznie większego: to, kim w naszych oczach są zwierzęta, czy stawiamy je wyżej czy niżej niż samych siebie - i co w ogóle znaczy umrzeć. W Domu Gryzoni, gdzie codziennie mamy do czynienia z istotami, którym ludzie zbyt często odmawiają podmiotowości, warto ten spór rozłożyć na czynniki pierwsze. Bo okazuje się - nie bez zaskoczenia - że właściwie każda strona ma trochę racji, tylko że rzadko o tym samym.

Co naprawdę mówią słowniki

Zacznijmy od faktu, którego obie strony sporu często nie chcą przyznać: nie ma żadnego przepisu ani żadnego rozstrzygnięcia normatywnego, który by zakazywał używania czasownika "umierać" w odniesieniu do zwierząt albo "zdychać" w odniesieniu do ludzi. Słowniki języka polskiego opisują uzus, a nie narzucają go.

Słownik języka polskiego pod redakcją Doroszewskiego z lat sześćdziesiątych definiuje "zdechnąć" jako słowo "o zwierzęciu, pogardliwie, rubasznie o człowieku", dodając zarazem istotny przypis: "gwarowo, np. na Warmii bez odcienia pogardliwego" 2. W gwarach ludowych czasownik zachował dawniejsze, neutralne znaczenie synonimiczne do "umrzeć". Uniwersalny słownik języka polskiego pod redakcją Stanisława Dubisza traktuje "zdychać" jako wyraz potoczny w odniesieniu do zwierząt, a pogardliwy tylko wtedy, gdy mówi się nim o ludziach 2.

Tę samą linię przyjmuje profesor Mirosław Bańko, odpowiadając w Poradni Językowej PWN czytelnikowi, którego "nauczono, że jest czymś głęboko niestosownym mówić o zwierzęciu, że umarło". Bańko pisze, że "zdechnąć" jest nacechowane pejoratywnie, gdy jest odnoszone do ludzi - i to nacechowanie może udzielać się także wypowiedziom o zwierzętach; gdy mowa o zwierzęciu domowym lub hodowlanym, do którego ktoś czuje się przywiązany, ten czasownik może być zupełnie nie na miejscu 3. Co więcej, ten sam ekspert kończy swoją odpowiedź uwagą, że fakt, iż człowiek "podkreśla nawet odrębność zwierzęcej śmierci i że traktuje ją jako coś gorszego od śmierci ludzkiej, jest dla mnie jednak faktem dość żenującym" 3.

Także Poradnia PWN w odpowiedzi na pytanie o pszczoły formułuje zasadę najprostszą z możliwych: różnica między zwrotami "pszczoła zdechła" i "pszczoła umarła" "ma charakter pragmatyczny, kulturowy (wynika ze sposobu postrzegania zwierzęcia), a nie ściśle poprawnościowy" 4. Innymi słowy: oba warianty są poprawne. Wybór jest nie językoznawczy, tylko kulturowy i etyczny.

Zaskakująca etymologia: dech, duch, dusza, zdychanie

To, co najbardziej zaskakuje, to to, że pierwotnie słowo "zdychać" w ogóle nie było obraźliwe - a co więcej, było najściślej spokrewnione z "duchem" i "duszą".

Wyrazy te wiąże się z dawnymi wyobrażeniami językowymi dotyczącymi oddechu i tchnienia życia, od których pochodzą też pojęcia takie jak "duch" i "dusza" [5, 6]. Etymologia słowa "dusza" w językach słowiańskich nawiązuje więc dokładnie do oddechu, tchnienia i powiewu; bliskie genetycznie pojęciu duszy są w polszczyźnie określenia "dech, dusić, zdechnąć, oddychać, dyszeć" 7. Słowa "duch" i "dusza" oznaczały pierwotnie - jak pisze Aleksander Brückner - "siłę, dzięki której to, co żyje, oddycha" 5; jeśli coś przestawało oddychać, wyobrażano to sobie jako ucieczkę siły życiowej przez usta, stąd wyrażenie "wyzionąć ducha" 6. Identyczną logikę widać w innych językach europejskich: łacińskie "anima" znaczyło jednocześnie "oddech, tchnienie, powietrze" i "dusza", greckie "psyche" (dusza) wywodzi się od "psycho" - "dmucham", a łacińskie "expīrō" oznaczało równocześnie "wydycham" i "umieram" [6, 7].

Staropolskie "zdechnąć" znaczyło więc pierwotnie mniej więcej tyle co "przestać oddychać, umrzeć". W tekstach piętnastowiecznych czasownik "zdychać" zachowywał jeszcze swój pierwotny, neutralny sens 6. Potwierdzają to słowniki historyczne: jak odnotowuje doktor Olga Kielak, badaczka folkloru i etnolingwistyki, "wracając do historii czasownika zdychać, początkowo znaczył on przestać oddychać, rozłączyć się z duszą, umrzeć i nie miał nacechowania pejoratywnego. Zmiana zaczęła dokonywać się pod koniec średniowiecza, gdy czasownika zdychać zaczęto używać w stosunku do zwierząt i złych ludzi" 8. U Samuela Lindego w osiemnastowiecznym słowniku znajdziemy już cytat: "Zdycha bydło, ptastwo, ryby abo zły jaki człowiek" 8. Etymologia zatem nie tyle kłóci się z obecnym nacechowaniem, co pokazuje, że to nacechowanie jest wtórne - powstało, gdy ktoś postanowił oddzielić "śmierć ludzką" od "śmierci zwierzęcej" i dopasować do niej inne słowo.

Paradoks jest wyraźny: słowo "zdychać" pochodzi od tego samego rdzenia co "dusza". Jest więc w swojej najgłębszej warstwie znaczeniowej słowem duchowym, mistycznym, odnoszącym się do momentu, w którym siła życia opuszcza ciało. Dopiero kultura podzieliła ludzi i zwierzęta na tych, którzy "mają duszę" i "oddają ducha", i tych, którym wolno po prostu "zdychać"

Dlaczego mówimy o zwierzętach „gorszymi” słowami

Najbardziej dogłębną analizę tego zjawiska przeprowadził w 1985 roku językoznawca Zdzisław Kempf w słynnym artykule "Wyrazy gorsze dotyczące zwierząt", opublikowanym w czasopiśmie "Język Polski" 9. Kempf pokazał, że polszczyzna - i szerzej, języki europejskie - systematycznie dzieli leksykę na warstwę "lepszą" i "gorszą": człowiek umiera, zwierzę zdycha; człowiek je, zwierzę żre; człowiek ma głowę, zwierzę - łeb; rękę albo nogę, zwierzę - łapę; twarz, zwierzę - pysk [9, 10]. Zdaniem Kempfa nie jest to przypadek ani fonetyczna koincydencja. Główną przyczyną zróżnicowania słów "zwierzęcych" i "ludzkich" było "wrodzone człowiekowi poczucie dumy z własnej wartości" - człowiek, uznawszy siebie za najdoskonalszego w drabinie bytów, mógł, "czując przewagę, wytworzyć dla ujarzmionych gorsze wyrazy" 10. Na język polski silnie wpłynął feudalizm, "wertykalna struktura społeczna oparta na przemocy wobec tych, którzy znajdowali się niżej: pan bił chłopa, chłop bił psa". Dlatego utrwaliło się, że pewne określenia są "niegodne" zwierząt - umierać mogą tylko ludzie 10.

Podobną perspektywę przyjmuje językoznawczyni doktor hab. Zofia Zaron, emerytowana profesor Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, dla której "zwierzę to KTOŚ, a od nas różni się tym, że nie mówi. Zwierzęta jedzą, piją, śpią i śnią, różnych rzeczy chcą, cierpią, tęsknią. I oczywiście umierają" 11. Powszechne przekonanie, że zwierzęta tylko "zdychają", bierze się jej zdaniem stąd, że "zwierzęta zawsze traktowano przedmiotowo" 11.

Istotny jest też głos filozoficzny. W tradycji filozoficznej pojawia się także pogląd, że ludzie umierają (niem. "sterben"), a zwierzęta zdychają ("verenden"), ponieważ nie mają refleksyjnej świadomości własnej śmierci 12. Ta koncepcja, mimo że subtelniejsza od kartezjańskich "zwierząt-maszyn", utrwaliła w europejskiej kulturze bardzo głęboki podział. I ten sam podział językowy, który dziś brzmi dla jednych oczywisty a dla innych obraźliwy, jest jego bezpośrednim dziedzictwem.

Co mówią współczesne autorytety

Spór wokół wypowiedzi profesora Bralczyka nie był w istocie sporem o gramatykę, tylko o kulturę. I charakterystyczne jest, że odpowiedzieli mu inni językoznawcy - nie twierdzeniem, że się myli, ale że jego pogląd jest tylko jednym z możliwych. Profesor Jan Miodek, wrocławski polonista i wieloletni popularyzator polszczyzny, przyznaje, że sam "z kontaktów komunikacyjnych wyłączył zdychanie, zastępując je odejściem" 1. Dodaje, że Antoni i Hanna Gucwińscy w programie "Z kamerą wśród zwierząt" wyłącznie mówili o "umieraniu" zwierząt, i że tym czasownikiem coraz częściej posługują się opiekunowie zwierząt domowych 1. Miodek kończy swoje rozważania apelem o dostrzeżenie wspólnoty losu wszystkich istot, zwłaszcza w obliczu klimatycznej katastrofy 1.

Doktor Olga Kielak, etnolingwistka badająca obraz zwierząt domowych w polskiej tradycji ludowej, stwierdza bez owijania w bawełnę: "Umiera. Użycie w stosunku do zwierzęcia czasownika zdycha, w moim odczuciu, jest nie na miejscu. To tak, jak byśmy chcieli przy pomocy języka pomniejszyć śmierć zwierzęcia" 11.

Profesor Anna Pajdzińska, członkini Komitetu Językoznawstwa PAN i autorka naukowego studium "Śmiercią jakby płytszą nie umierają, ale zdychają zwierzęta", pokazuje, że językowy obraz świata utrwalony w polszczyźnie stoi dziś w sprzeczności z ustaleniami współczesnych nauk przyrodniczych - prymatologii, etologii kognitywnej, paleoantropologii - które nieustannie dostarczają dowodów, że zwierzęta mają samoświadomość, tworzą narzędzia, komunikują się, są zdolne do zachowań prospołecznych i ratunkowych 13.
Najmocniej podsumowuje całość sama Agnieszka Piela w najnowszym artykule z Poradnika Językowego z 2025 roku: "Nieprawdą jest, że umierają tylko ludzie - czego językowo dowodzi chociażby tytuł sztuki Alejandra Casony Drzewa umierają stojąc" 2. Czasownik "umierać" w polszczyźnie od wieków odnoszono nie tylko do ludzi, ale też do zwierząt, roślin, a nawet idei i państw. Z kolei "zdychać" jest potoczne i stylistycznie nacechowane - zwłaszcza gdy odnosi się do człowieka, gdzie brzmi jednoznacznie negatywnie 2.

Co na to nauka o zwierzętach

Dla Domu Gryzoni to część najważniejsza. Bo jeśli uznać, że wybór między "zdycha" a "umiera" wynika z tego, jakie miejsce przyznajemy zwierzętom, to warto zapytać: co ostatnie dekady badań mówią o umyśle, emocjach i wewnętrznym życiu tych zwierząt, które są w Polsce najliczniej trzymane w klatkach - szczurów, myszy, świnek morskich, chomików, degu, królików?

Odpowiedź jest zaskakująco spójna. W 2012 roku grupa wybitnych neuronaukowców, między innymi Philip Low, Jaak Panksepp i Christof Koch, ogłosiła Deklarację Świadomości z Cambridge, w której stwierdzono, że zwierzęta inne niż ludzkie - w tym wszystkie ssaki, ptaki i wiele innych organizmów - dysponują neurologicznym substratem generującym świadome doświadczenia 14.

Badania nad empatią u gryzoni przyniosły w ostatnich dekadach dane, które jeszcze trzydzieści lat temu byłyby nie do pomyślenia. Klasyczna praca Langforda i współpracowników z 2006 roku, opublikowana w czasopiśmie "Science", wykazała, że myszy są wrażliwe na ból innych osobników - gdy dwie myszy doświadczały bólu razem, okazywały więcej zachowań bólowych niż wtedy, gdy cierpiały w pojedynkę, a czułość na bodziec bólowy była modulowana przez to, co działo się z partnerem społecznym 15. W badaniach nad szczurami wykazano, że potrafią one uwalniać uwięzionego towarzysza, rezygnując przy tym z dostępnej nagrody pokarmowej; co więcej, szczury, które wcześniej miały kontakt z cierpiącym osobnikiem, reagowały na jego sytuację dziesięciokrotnie silniej niż grupa kontrolna 16. Nie jest to instynkt ani odruch - to zachowanie, które w kategoriach neuroetologicznych spełnia kryteria empatii.

Jaak Panksepp, neurobiolog z Washington State University i jeden z twórców afektywnej neuronauki, wykazał, że u szczurów można zidentyfikować podstawowe systemy emocjonalne wspólne ze ssakami naczelnymi: pragnienie, gniew, strach, troskę, lęk separacyjny, zabawę 17. Szczury "śmieją się" wysokoczęstotliwościowymi wokalizacjami w okolicach 50 kHz, gdy się je łaskocze 17. Ida Makowska i Daniel Weary w przeglądowym artykule dla "Applied Animal Behaviour Science" pokazali, że u szczurów laboratoryjnych możliwa jest wiarygodna ocena ich stanów emocjonalnych - zarówno negatywnych, jak i pozytywnych 18.

Z punktu widzenia etologii jest więc dziś trudne do obrony stanowisko, że zwierzęta, o których tu mowa, są pozbawione wewnętrznego życia, świadomości i zdolności cierpienia. Świnka morska, która została sama w klatce po towarzyszce, nie tylko "zachowuje się inaczej" - ona przeżywa separację. Szczur, który gubi partnera z grupy, wykazuje mierzalne zmiany w reakcjach behawioralnych i fizjologicznych. Królik, który widzi śmierć innego królika, reaguje stresem. A to, czy same gryzonie rozumieją pojęcie śmierci w sposób, w jaki rozumie je człowiek, jest pytaniem innym i w gruncie rzeczy nieodpowiadalnym - ale nie zmienia faktu, że kończą życie, że tracą świadomość, że gasną jak gaśnie każdy oddech.

Co więc robić

Odpowiedź nie jest tak prosta, jak chciałaby jedna i druga strona sporu. Nie jest prawdą, że "zdychać" w odniesieniu do zwierząt to błąd językowy - nie jest. Nie jest też prawdą, że to słowo neutralne - nie jest w polszczyźnie ogólnej, od co najmniej kilku stuleci ma charakter potoczny, a gdy używa się go wobec ludzi, jest jednoznacznie obraźliwe [2, 3]. Nie jest wreszcie prawdą, że "umierać" wolno tylko ludziom - słowniki od dawna rejestrują neutralne użycie tego czasownika wobec zwierząt i roślin, a pszczoły w polskiej tradycji ludowej wręcz zawsze "umierały", bo uważano je za istoty obdarzone duszą 4.

Praktyczna konsekwencja? To, jakiego słowa użyjemy, jest przede wszystkim naszą decyzją. Wybór ten ma wymiar etyczny, ale - wbrew pozorom - żaden z wariantów nie jest językowo zły. W Domu Gryzoni piszemy o zwierzętach, z którymi spędzamy dnie, o stworzeniach, które mają imiona, o pacjentach naszych gabinetów weterynaryjnych, o istotach, które są członkami rodzin. Nasz język pokazuje, jak się do nich odnosimy, i nie ma w tym cienia infantylności. Gdy mówimy, że świnka morska Kasia umarła po długiej chorobie, nie zmiękczamy rzeczywistości - precyzyjnie ją opisujemy. Śmierć Kasi była prawdziwą śmiercią konkretnej istoty, która kogoś poznawała, kogoś oczekiwała, na coś reagowała, z kimś żyła w stadzie.

Jednocześnie nie ma potrzeby traktować słowa "zdechł" jak ideologicznej zbrodni. Rolnik, który mówi, że koń padł, weterynarz, który stwierdza, że zwierzę zdechło, etolog opisujący śmierć dzikiego osobnika - nikt z nich nie dehumanizuje niczego, tylko używa leksyki właściwej dla swojego kontekstu. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś używa słowa "zdechł" z pogardą, żeby umniejszyć wagę straty, albo gdy używa go wobec zwierzęcia, dla którego to brzmi po prostu nieadekwatnie - jak "zdechł kot", po którym ktoś płakał przez miesiąc.

Ostatecznie to nie gramatyka ani nie historyczny uzus decyduje. Decyduje stosunek do konkretnego stworzenia. Lepiej, żeby w naszych głowach i w naszym języku został ślad tego, że mysz, szczur, królik, chomik, świnka morska, koszatniczka, szynszyla są istotami, które oddychają, czują i w końcu odchodzą - i że ich odejście jest czymś, co w sensie najgłębszym, etymologicznie, semantycznie, biologicznie, ma prawo nazywać się śmiercią. Taką samą, jak nasza.

Bibliografia


  1. Wrocław.pl. "Czy zwierzęta umierają, czy zdychają, a może odchodzą? Czas na głos profesora Miodka". https://www.wroclaw.pl/akademicki-wroclaw/profesor-miodek-zwierzeta-umieraja-czy-zdychaja-a-moze-odchodza (dostęp 17.04.2026).
  2. Dubisz S. "Drzewa umierają, stojąc - słówko o "odchodzeniu"". Poradnik Językowy, nr 4/2025 (823), 2025, s. 111-113. DOI: 10.33896/PorJ.2025.4.9.
  3. Bańko M. "umrzeć - zdechnąć". Poradnia Językowa PWN, 24.03.2013. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/umrzec-zdechnac;14051.html
  4. Poradnia Językowa PWN. "Pszczoła umiera czy zdycha?", odpowiedź opatrzona datą 25.07.2021. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Pszczola-umiera-czy-zdycha;21121.html
  5. Brückner A. "Słownik etymologiczny języka polskiego", hasła "dech" i "duch". Kraków 1927; wyd. reprintowe Wiedza Powszechna, Warszawa 1970.
  6. Eksperyment Myślowy. "Tabu językowe (3). Co warto wiedzieć o umieraniu i zdychaniu". 21.07.2024. (blog popularnonaukowy)
  7. Ten sam tekst: https://eksperymentmyslowy.pl/2024/07/21/tabu-jezykowe-3-co-warto-wiedziec-o-umieraniu-i-zdychaniu/
  8. Duch W. "Duch i dusza, czyli prehistoria kognitywistyki", dostęp przez portal Dech.pl, "Słowa | DECH". https://dech.pl/slowa/
  9. Kielak O., w wywiadzie: "Awantura o słowa: zwierzę umiera czy zdycha? Zapytaliśmy o to językoznawców". naTemat / klubzwierzaki.pl, 07.06.2023. https://klubzwierzaki.pl/491720,zwierze-umiera-czy-zdycha
  10. Kempf Z. "Wyrazy gorsze dotyczące zwierząt". Język Polski, t. LXV, z. 2-3 (1985), s. 125-144.
  11. Rusinek M., wypowiedź przywoływana przez Jana Miodka w artykule: "Czy zwierzęta umierają, czy zdychają, a może odchodzą?", Wrocław.pl; zob. [1].
  12. Zaron Z., Kielak O., w wywiadzie: "Awantura o słowa: zwierzę umiera czy zdycha? Zapytaliśmy o to językoznawców". naTemat / klubzwierzaki.pl, 07.06.2023. https://klubzwierzaki.pl/491720,zwierze-umiera-czy-zdycha
  13. Heidegger M. "Podstawowe pojęcia metafizyki: świat - skończoność - samotność" (niem. Die Grundbegriffe der Metaphysik), przeł. różne wydania; wykłady z lat 1929-1930.
  14. Pajdzińska A. "Śmiercią jakby płytszą nie umierają, ale zdychają zwierzęta (obraz zwierząt w polszczyźnie na tle ustaleń nauk przyrodniczych)". Etnolingwistyka 29 (2017), s. 135-148. DOI: 10.17951/et.2017.29.135.
  15. Low P., Panksepp J., Reiss D., Edelman D., Van Swinderen B., Koch C. "The Cambridge Declaration on Consciousness". Francis Crick Memorial Conference, Cambridge 2012. https://fcmconference.org/img/CambridgeDeclarationOnConsciousness.pdf
  16. Langford D.J., Crager S.E., Shehzad Z., Smith S.B., Sotocinal S.G., Levenstadt J.S., Chanda M.L., Levitin D.J., Mogil J.S. "Social modulation of pain as evidence for empathy in mice". Science 312 (5782), 2006, s. 1967-1970. DOI: 10.1126/science.1128322.
  17. Ben-Ami Bartal I., Decety J., Mason P. "Empathy and pro-social behavior in rats". Science 334 (6061), 2011, s. 1427-1430. DOI: 10.1126/science.1210789.
  18. Panksepp J. "Affective consciousness: core emotional feelings in animals and humans". Consciousness and Cognition 14 (1), 2005, s. 30-80. DOI: 10.1016/j.concog.2004.10.004.
  19. Makowska I.J., Weary D.M. "Assessing the emotions of laboratory rats". Applied Animal Behaviour Science 148 (1-2), 2013, s. 1-12. DOI: 10.1016/j.applanim.2013.07.017.