Każdy, kto choć przez chwilę obserwował grupę koszatniczek, zauważył zapewne te charakterystyczne momenty, gdy jedna z nich siada obok drugiej i zaczyna metodycznie przeczesywać jej futro zębami. Czasem trwa to minutę, czasem kilkanaście. Poddawana pielęgnacji koszatniczka zwykle przymyka oczy, jakby zapadała w błogi trans - a obserwator mimowolnie się uśmiecha, bo trudno o bardziej kojący widok.

Ale czy to naprawdę tylko kwestia higieny? Czy koszatniczki po prostu się czyszczą, tak jak my bierzemy prysznic? Otóż nie. Grooming u tych fascynujących chilijskich gryzoni to zjawisko znacznie głębsze - to fundament ich życia społecznego, sposób komunikacji i budowania relacji. I choć może to zabrzmieć jak antropomorfizacja, nauka w pełni potwierdza tę tezę.

Na czym właściwie polega grooming

Zacznijmy od podstaw. Grooming to ogół zachowań pielęgnacyjnych i dzieli się na dwa główne typy. Pierwszy to auto-grooming, czyli samodzielna pielęgnacja - koszatniczka czyści własne futro pyszczkiem, myje pyszczek przednimi łapkami w sposób przypominający mycia kotów, drapie się tylnymi łapami w okolicach uszu i karku, a na koniec energicznie potrząsa głową, żeby pozbyć się luźnych włosków. Co ciekawe, młode koszatniczki opanowują te umiejętności zadziwiająco wcześnie - już w pierwszym lub drugim dniu życia potrafią wykonywać podstawową pielęgnację. To zachowanie jest więc głęboko zakorzenione w ich naturze.

Drugi typ to allogrooming, czyli wzajemne pielęgnowanie się. I to właśnie on jest najciekawszy z perspektywy społecznej. Podczas allogroomingu jedna koszatniczka czyści drugą, koncentrując się głównie na miejscach trudno dostępnych dla pielęgnowanego - okolice pyska, uszu, kark, tył głowy. Badacze z Wilfrid Laurier University w Kanadzie, analizując setki godzin nagrań zachowań koszatniczek, wyodrębnili te zachowania jako jeden z kluczowych typów interakcji społecznych, obok obwąchiwania ciała, badania okolic anogenitalnych i kontaktu twarzą w twarz.

Koszatniczki są bardziej społeczne, niż myślisz

Żeby zrozumieć znaczenie groomingu, trzeba najpierw uświadomić sobie, jak bardzo społecznymi zwierzętami są koszatniczki. W naturze, na półpustynnych terenach Chile, żyją w grupach liczących od kilku do kilkunastu osobników. Wspólnie kopią rozbudowane systemy nor, wspólnie żerują, wspólnie pilnują się przed drapieżnikami. Samice często wychowują młode kolektywnie - zjawisko zwane alloparentingiem - karmiąc nie tylko własne potomstwo, ale też młode innych samic z grupy.

Co fascynujące, struktura grup koszatniczek nie opiera się na pokrewieństwie genetycznym. Badania przeprowadzone przez zespół z Chile i USA wykazały, że stopień pokrewieństwa między osobnikami w grupie nie różni się istotnie od pokrewieństwa między losowo wybranymi koszatniczkami z całej populacji. Innymi słowy, koszatniczki tworzą silne więzi społeczne z osobnikami, z którymi nie łączą ich geny. To rzadkość w świecie zwierząt i stawia pod znakiem zapytania tradycyjne teorie o selekcji krewniaczej jako głównym motorze socjalności.

W tym kontekście grooming nabiera zupełnie nowego znaczenia. Skoro więzi społeczne nie wynikają z pokrewieństwa, muszą być aktywnie budowane i podtrzymywane. I właśnie do tego służy allogrooming.

Grooming jako spoiwo społeczne

Wyobraź sobie taką sytuację: dwie koszatniczki, które mieszkały razem, zostają rozdzielone na 24 godziny. Kiedy ponownie się spotykają, ich zachowanie zmienia się w charakterystyczny sposób - wykazują zwiększoną intensywność interakcji, w tym właśnie groomingu. Jakby chciały nadrobić czas rozłąki, odnowić więź, która przez dzień separacji mogła osłabnąć.

To nie jest spekulacja - to wynik kontrolowanych eksperymentów laboratoryjnych. Kanadyjski zespół badawczy przeprowadził serię fascynujących doświadczeń, w których koszatniczki poddawano różnym manipulacjom społecznym: izolacji, separacji od partnerki przy zachowaniu kontaktu z innymi osobnikami, spotkaniom z obcymi. Wyniki były jednoznaczne: po okresie rozłąki interakcje społeczne, w tym grooming, znacząco wzrastały, szczególnie w pierwszych minutach spotkania. Co więcej, struktura tych interakcji była inna niż podczas zwykłego kontaktu - więcej allogroomingu poprzedzającego obwąchiwanie, więcej charakterystycznych wokalizacji.

Badacze interpretują to jako dowód na istnienie specyficznej motywacji do odnowienia relacji - koszatniczki nie tylko szukają towarzystwa dla samego towarzystwa, ale aktywnie dbają o utrzymanie konkretnych więzi z konkretnymi partnerami. Grooming jest tu narzędziem, językiem, którym zwierzęta mówią sobie: nasza relacja jest ważna.

A co z hierarchią?

U wielu gatunków społecznych grooming wyraźnie odzwierciedla relacje dominacji - osobniki niżej w hierarchii groomują te wyżej, jakby płacąc haracz w walucie pielęgnacji. U koszatniczek sprawa jest bardziej skomplikowana. Owszem, asymetria w groomingu występuje i może wskazywać na relacje dominacji, ale nie jest to zależność tak prosta jak u niektórych naczelnych.

Ciekawe badania przeprowadzono nad wpływem tzw. pozycji wewnątrzmacicznej na późniejsze zachowania społeczne. Okazuje się, że samice, które w macicy sąsiadowały z samcami (i były narażone na wyższe poziomy testosteronu), wykazują inne wzorce zachowań agresywnych i afiliacyjnych niż te, które rozwijały się obok innych samic. Te subtelne różnice hormonalne wpływają na formowanie się hierarchii w grupach - ale nawet wtedy hierarchia koszatniczek pozostaje bardziej płynna i mniej sztywna niż u wielu innych gatunków.

Warto też wspomnieć, że w grupach koszatniczek to samice stanowią stabilny rdzeń, podczas gdy samce są bardziej peryferyjne. Siła więzi między samicami osiąga szczyt w okresie laktacji, kiedy wspólna opieka nad młodymi wymaga ścisłej koordynacji. Grooming jest tu klejem spajającym te relacje.

Kiedy grooming pomaga radzić sobie ze stresem

Każdy właściciel koszatniczek wie, że te zwierzęta są wrażliwe na stres. Nagły hałas, przeprowadzka, zmiana w grupie - wszystko to może wywołać widoczną reakcję. I tu znowu grooming odgrywa istotną rolę, tym razem jako mechanizm radzenia sobie z napięciem.

Badania wykazały, że izolacja społeczna powoduje wzrost poziomu glikokortykosteroidów - hormonów stresu - we krwi koszatniczek. Natomiast interakcje społeczne, w tym właśnie grooming, działają jak bufor, redukując ten stres. To zjawisko znane w literaturze naukowej jako social buffering (buforowanie społeczne) i występuje u wielu gatunków społecznych, włącznie z człowiekiem.

Co ciekawe, badacze sprawdzili też, czy samo doświadczenie stresora wpływa na późniejsze zachowania społeczne. Owszem - po stresującym doświadczeniu koszatniczki wykazywały zmienione wzorce interakcji, z większą aktywnością na początku sesji spotkania z towarzyszem. Grooming wydaje się więc być nie tylko sposobem na redukcję stresu, ale też na przetworzenie trudnych doświadczeń w bezpiecznym kontekście społecznym.

Dźwięki towarzyszące groomingowi

Koszatniczki są niezwykle wokalnymi gryzoniami - badacze zidentyfikowali około 15 różnych typów wokalizacji, których używają do komunikacji. Niektóre z nich są ściśle związane z kontekstem groomingu i warto je znać, bo pomagają zrozumieć, co dzieje się między zwierzętami.

Najbardziej charakterystyczny jest chitter - seria krótkich, powtarzających się dźwięków wydawanych podczas kontaktu nos-nos lub właśnie podczas allogroomingu. To dźwięk pozytywny, powitanie lub potwierdzenie - gdy jedna koszatniczka zaczyna ćwierkać, druga często odpowiada tym samym, a kontakt fizyczny się nasila. Doświadczeni hodowcy wiedzą, że słysząc chitter, mogą być spokojni - relacje w grupie są w porządku.

Inny dźwięk to pip - krótkie, ciche pisknięcie trwające zaledwie ułamek sekundy. Pojawia się często podczas groomingu i oznacza mniej więcej tyle co: hej, trochę delikatniej. To nie jest sygnał bólu czy protestu, raczej informacja zwrotna dla pielęgnującego, że może nieco zwolnić tempo. Samice używają go też podczas opieki nad młodymi.

Kiedy coś jest nie tak

Skoro grooming jest tak ważną częścią życia koszatniczek, logiczne jest, że jego zaburzenia mogą sygnalizować problemy. I rzeczywiście - uważna obserwacja zachowań pielęgnacyjnych może dostarczyć opiekunowi cennych informacji diagnostycznych.
Prawidłowy autogrooming wygląda tak: koszatniczka siada spokojnie, wykonuje rytmiczne, metodyczne ruchy, poświęca uwagę różnym częściom ciała, a cała sesja trwa rozsądną ilość czasu i kończy się naturalnie lub w odpowiedzi na jakiś bodziec zewnętrzny. Zwierzę jest przy tym wyraźnie zrelaksowane.

Niepokój powinny wzbudzić sytuacje, gdy grooming staje się nerwowy, chaotyczny, skupiony obsesyjnie na jednym miejscu, trudny do przerwania mimo rozpraszaczy. W badaniach laboratoryjnych wykazano, że intensywność autogroomingu istotnie wzrasta wraz z czasem izolacji społecznej - to behawioralny wskaźnik stresu, który opiekun może zaobserwować gołym okiem.

Najpoważniejszym problemem jest jednak barbering - wyrywanie lub wygryzanie futra. Może dotyczyć własnego ciała (wtedy łysiny pojawiają się najczęściej na przednich łapkach i udach) albo partnera z grupy (wówczas łysiny widać na głowie, wokół oczu, na bokach ciała). Barbering to nie jest zwykły grooming, który wymknął się spod kontroli - to stereotypia, czyli powtarzalne zachowanie powstające jako mechanizm radzenia sobie z chronicznym stresem.

Przyczyny mogą być różne: samotność (bo koszatniczka nie może żyć sama, o czym za chwilę), za mała przestrzeń, monotonne środowisko bez możliwości eksploracji i kopania, nagłe zmiany w otoczeniu, a czasem ból lub dyskomfort fizyczny. Kluczowe jest zidentyfikowanie źródła stresu i jego usunięcie - samo leczenie objawowe, jak aplikowanie substancji o gorzkim smaku na łysiny, nie rozwiąże problemu.

A może to nie zachowanie, tylko problemy zdrowotne?

Warto pamiętać, że nie każda łysina czy problem ze skórą ma podłoże behawioralne. Koszatniczki mogą cierpieć na grzybice skóry (dermatofitozy), infekcje bakteryjne, zarażenie roztoczami. Jeśli łysiejące miejsce jest zaczerwienione, łuszczące się, ze strupkami lub rankami, albo jeśli zwierzę intensywnie się drapie - wizyta u weterynarza jest konieczna.

Z drugiej strony, całkowity brak groomingu też jest niepokojący. Zdrowa koszatniczka dba o swoje futro regularnie. Jeśli przestaje - może to oznaczać chorobę ogólnoustrojową, ból, który uniemożliwia normalne ruchy, lub poważną depresję. Matowe, sklejone, zaniedbane futerko zawsze wymaga uwagi.

Kąpiele piaskowe - niezbędny element układanki

Nie można pisać o groomingu u koszatniczek bez wspomnienia o kąpielach piaskowych. Te pochodzące z suchych regionów Ameryki Południowej gryzonie, podobnie jak szynszyle, nie powinny być myte wodą - ich gęste futro schnie zbyt długo, co może prowadzić do problemów skórnych. Zamiast tego, koszatniczki używają drobnego piasku wulkanicznego lub sepiolitowego, który absorbuje nadmiar sebum i wilgoci z futra.

Kąpiel piaskowa to widowisko samo w sobie - koszatniczka tarza się energicznie w piasku, obraca, trzepocze, a potem długo otrzepuje się i... zaczyna grooming. I tu wracamy do naszego tematu, bo obserwacje behawioralne pokazują, że po kąpieli piaskowej koszatniczki często angażują się we wzajemne czyszczenie futra. Kąpiel staje się więc okazją do interakcji społecznych, naturalnym pretekstem do wzmocnienia więzi w grupie.

Zalecenia mówią o 2-3 kąpielach tygodniowo, po około 15-20 minut. Pojemnik z piaskiem powinien być usuwany po sesji, żeby nie został zanieczyszczony odchodami. W wilgotnym klimacie może być potrzeba częstszych kąpieli. I jeszcze jedno - należy używać piasku wysokiej jakości, specjalnie przeznaczonego dla koszatniczek lub szynszyli, a nie zwykłego piasku budowlanego, który ma niewłaściwą strukturę.

Co z tego wynika dla opiekuna

Przede wszystkim jedno, fundamentalne: koszatniczka nie może żyć sama. To nie jest kwestia preferencji czy wygody hodowcy - to biologiczna konieczność. Allogrooming, będący tak istotną częścią życia tych zwierząt, jest zachowaniem niemożliwym do wykonania w samotności. Samotna koszatniczka to koszatniczka pozbawiona fundamentalnego elementu swojej natury, skazana na chroniczny stres i wysokie ryzyko rozwoju stereotypii.

Minimum to para osobników tej samej płci. Grupy mogą być większe, ale wymagają więcej przestrzeni i doświadczenia w zarządzaniu dynamiką stadną. Wprowadzanie nowych osobników musi odbywać się stopniowo i ostrożnie - koszatniczki potrafią być agresywne wobec obcych.

Drugi wniosek: obserwuj. Przyglądaj się, jak Twoje koszatniczki się pielęgnują - kto kogo czyści, jak długo, w jakich okolicznościach. Te informacje mogą wiele powiedzieć o stanie grupy. Asymetria (jedna koszatniczka stale inicjuje sesje groomingu, druga nigdy nie odwzajemnia) może wskazywać na problemy hierarchiczne. Brak pielęgnacji między konkretnymi osobnikami może świadczyć o napięciach. Nadmierna intensywność, prowadząca do łysin u partnera, to już sygnał alarmowy.

Trzeci wniosek: zapewnij warunki. Przestrzeń (koszatniczki potrzebują wysokiej klatki z wieloma poziomami), stymulacja środowiskowa (możliwość kopania, wspinania się, eksploracji), regularne kąpiele piaskowe, kryjówki i miejsca do snu. Im bliżej naturalnych warunków, tym zdrowsze zachowania, w tym prawidłowy grooming.

Podsumowanie

Grooming u koszatniczek to znacznie więcej niż utrzymanie futra w czystości. To język, którym te społeczne gryzonie komunikują się ze sobą, budują relacje, ustalają hierarchię, redukują stres po trudnych doświadczeniach. Obserwując ich pielęgnację, możemy zajrzeć w głąb życia społecznego naszych podopiecznych - zobaczyć, kto z kim tworzy silniejsze więzi, czy grupa funkcjonuje harmonijnie, czy poszczególne osobniki dobrze się czują.

Nauka potwierdza to, co uważni hodowcy wiedzą od dawna: koszatniczki są zwierzętami głęboko społecznymi, dla których kontakt z innymi przedstawicielami gatunku nie jest luksusem, lecz koniecznością. Wzajemna pielęgnacja jest jednym z najważniejszych sposobów realizacji tej potrzeby. Wspierając naturalne zachowania- przez zapewnienie towarzystwa, przestrzeni, kąpieli piaskowych i spokojnego środowiska - dajemy naszym koszatniczkom możliwość życia zgodnego z ich naturą. A to najlepsza rzecz, jaką jako opiekunowie możemy zrobić.

Bibliografia

Publikacje naukowe
  1. Colonnello, V., Iacobucci, P., Fuchs, T., Newberry, R.C., Panksepp, J. (2011). Octodon degus: A useful animal model for social-affective neuroscience research. Neuroscience & Biobehavioral Reviews, 35, 1854-1863.
  2. Correa, L.A. i in. (2013). Social dominance and behavioral consequences of intrauterine position in female groups of the social rodent Octodon degus. Physiology & Behavior, 119, 161-167.
  3. Davis, G.T., Vásquez, R.A., Poulin, E. i in. (2016). Octodon degus kin and social structure. Journal of Mammalogy, 97(2), 361-372.
  4. Ebensperger, L.A. i in. (2013). Reproductive correlates of social network variation in plurally breeding degus. Animal Behaviour, 85, 1407-1414.
  5. Lidhar, N.K., Thakur, A., David, A.J., Takehara-Nishiuchi, K., Insel, N. (2021). Multiple dimensions of social motivation in adult female degus. PLOS ONE, 16(4), e0250219.
  6. Long, C.V. (2007). Vocalisations of the degu Octodon degus, a social caviomorph rodent. Bioacoustics, 16(3), 223-244.
  7. Thatcher, A., Insel, N. (2024). Familiarity and social relationships in degus (Octodon degus). Ethology, 130(8), e13487.
Źródła hobbystyczne
  1. Degutopia - degutopia.co.uk
  2. World of Degus - worldofdegus.com
  3. RSPCA - rspca.org.uk