Opieka nas przerosła. Nie wiedzieliśmy, że to tyle kosztuje. Nie spodziewaliśmy się, że będzie chorować. Dziecko straciło zainteresowanie. Te zdania słyszymy od osób oddających zwierzęta niemal słowo w słowo, niezależnie od tego, czy chodzi o królika, świnkę morską, chomika czy koszatniczkę. Brzmią jak wymówki, ale najczęściej nimi nie są. Często stoi za nimi podobna historia: decyzja podjęta zbyt szybko, w dobrym nastroju i przy sympatycznym zdjęciu, bez policzenia, ile kosztuje kilka następnych lat.
Powody oddawania psów, kotów i królików są opisane dość dobrze; o gryzoniach wiemy znacznie mniej. W dostępnych badaniach powtarza się jednak podobny schemat: obok problemów zdrowotnych i behawioralnych bardzo często decydują sytuacja opiekuna, warunki mieszkaniowe, brak czasu oraz rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistymi potrzebami zwierzęcia.
Co ludzie myślą, że wiedzą i czego naprawdę nie wiedzą
Wiele osób przed zakupem uważa się za przygotowane. W praktyce wiedza często kończy się na karmieniu, wodzie i sprzątaniu. Tymczasem potrzeby poszczególnych gatunków bardzo się od siebie różnią. Królik może żyć ponad dziesięć lat, szynszyla znacznie dłużej, a świnka morska czy koszatniczka również wymagają opieki przez wiele lat. Świnki morskie, króliki, koszatniczki, szynszyle i myszoskoczki potrzebują towarzystwa własnego gatunku, natomiast wielu chomików nie wolno łączyć. Siano jest podstawą żywienia królików, świnek morskich, szynszyli i koszatniczek, ale nie każdego gryzonia. Świnki morskie muszą dodatkowo otrzymywać witaminę C lub bogatą w nią dietę. Do tego dochodzą odpowiednio duża przestrzeń, zabezpieczenie mieszkania oraz dostęp do lekarza mającego doświadczenie z danym gatunkiem. Tego zwykle nie pokazuje klatka sprzedawana jako "komplet startowy".Braki w wiedzy widać już podczas zakupu zwierzęcia. W badaniu 52 nowych opiekunów królików sprawdzono ich wiedzę, nastawienie i plany dotyczące opieki. Nastawienie opiekunów wiązało się z planem kastracji, natomiast wiedza i nastawienie - z planem zapewnienia królikowi odpowiedniego towarzysza 9. Spośród osób, które podały planowany rozmiar klatki, 60% zamierzało wybrać klatkę mniejszą niż ówczesne zalecane minimum 9. Badanie nie śledziło jednak późniejszej opieki i nie sprawdzało skuteczności edukacji. Pokazuje natomiast, że wiele problemów można rozpoznać jeszcze przed zabraniem zwierzęcia do domu.
Zwierzę nie jest problemem
Kiedy analizuje się powody, dla których ludzie oddają zwierzęta do schronisk, okazuje się, że lista jest długa, ale jej czołówkę zajmują sprawy człowieka, a nie zwierzęcia. W dużym duńskim badaniu, które objęło ponad trzy tysiące oddanych psów i blisko trzy tysiące kotów z okresu ponad dwudziestu lat, najczęstsze przyczyny oddania psa to zdrowie właściciela (29%), problemy z zachowaniem zwierzęcia (23%), sytuacja mieszkaniowa (21%) i brak czasu (14%). U kotów układ był podobny, tyle że zachowanie schodziło jeszcze niżej 1. Autorzy podsumowali to wprost już w tytule pracy: powody leżące po stronie opiekuna ważą więcej niż problemy stwarzane przez zwierzę.Podobny obraz wyłania się z klasycznych badań amerykańskich prowadzonych w dwunastu schroniskach. Wśród przyczyn związanych ze zdrowiem i sytuacją osobistą oddających najczęściej pojawiały się alergia domownika, osobiste problemy właściciela oraz pojawienie się dziecka w rodzinie; u psów w czołówce była też zwyczajna deklaracja braku czasu 2. Autorzy wskazali, że edukacja i poradnictwo przed i po przyjęciu zwierzęcia oraz możliwość zapewnienia mu czasowej opieki w sytuacji kryzysowej mogłyby ograniczyć część oddań 2. Trudne zachowania również zajmują wysokie miejsca na liście przyczyn 3 i nie można ich lekceważyć; mogą też wiązać się z tym, czego opiekun nie przewidział albo nie potrafił zapewnić.
Małe zwierzę, wcale nie małe obowiązki
Króliki i gryzonie mają w tej historii swój osobny rozdział. W badaniu dwóch brytyjskich ośrodków, które w 2013 roku przyjęły 205 królików, najczęstszymi powodami oddania przez właściciela były zbyt duża liczba królików lub nieplanowane mioty oraz problemy mieszkaniowe. Powody związane z samym królikiem stanowiły 12,2% przypadków 4. W kanadyjskim badaniu 30 placówek przyjęło w ciągu trzech lat 2466 królików. Właściciele oddali bezpośrednio 47,8% z nich; w tej grupie 94,7% oddań wynikało z sytuacji opiekuna, a 5,3% z problemów behawioralnych 5.Badanie sieci domów tymczasowych w Madrycie objęło 1024 króliki i gryzonie przyjęte w latach 2008-2021. Problemy zdrowotne stwierdzono przy przyjęciu u 51,2% zwierząt, 41,3% znaleziono po porzuceniu, a tylko 12 zwierząt było wykastrowanych 6. Dane dotyczą jednak zwierząt trafiających do organizacji pomocowej, więc nie pokazują, jak często chorują wszystkie króliki i gryzonie utrzymywane w domach. Pokazują za to, że ponad połowa zwierząt miała problemy zdrowotne już w chwili przyjęcia.
Pieniądze nie kończą się na karmie
Stałe wydatki - karma, siano, ściółka i wyposażenie - można w przybliżeniu policzyć przed adopcją. Trudniej przewidzieć koszty diagnostyki i leczenia: badań krwi, RTG, USG, znieczulenia, zabiegów, leków lub hospitalizacji. Jedna poważna choroba może kosztować znacznie więcej niż kilka miesięcy zwykłego utrzymania. Nie oznacza to, że każde zwierzę zachoruje ciężko, ale brak rezerwy finansowej może uniemożliwić szybkie rozpoczęcie leczenia.Koszty leczenia mogą mieć znaczenie, ale przytoczone badanie z Korei Południowej nie pozwala określić, ile zwierząt porzucono z powodów finansowych. Autorzy porównali 128 regionów i stwierdzili, że dwa wskaźniki cen usług weterynaryjnych oraz trzy wskaźniki społeczno-ekonomiczne wyjaśniały około 39% różnic pomiędzy regionami w liczbie psów i kotów rejestrowanych jako porzucone lub zagubione w 2020 i 2021 roku 10. Była to analiza danych regionalnych, bez informacji o powodach dotyczących konkretnych zwierząt. Badanie wykazało związek pomiędzy niektórymi kosztami weterynaryjnymi, wskaźnikami sytuacji społeczno-ekonomicznej i regionalną liczbą zwierząt rejestrowanych jako porzucone lub zagubione. Nie pozwala jednak ustalić, jaki odsetek przypadków wynikał bezpośrednio z braku pieniędzy.
W duńskim badaniu królików opiekunowie deklarujący niższą gotowość do ponoszenia kosztów leczenia częściej zapewniali zwierzętom gorsze warunki bytowe 8. Rezerwa finansowa nie jest więc dodatkiem do opieki. Może zdecydować o tym, czy zwierzę otrzyma pomoc, kiedy zachoruje.
Choroba, która długo się nie zdradza
"Nie spodziewaliśmy się, że będzie chorować" często pada wtedy, gdy pogorszenie wydaje się nagłe. U królików i wielu gryzoni pierwsze oznaki choroby mogą być mało charakterystyczne: zwierzę je trochę mniej, zmienia pozycję, wolniej się porusza albo produkuje mniej odchodów. Łatwo to przeoczyć, dlatego widoczne pogorszenie może oznaczać, że problem jest już zaawansowany.Przed adopcją trzeba sprawdzić, gdzie znajduje się lekarz mający doświadczenie z danym gatunkiem i jak wygląda pomoc poza zwykłymi godzinami pracy. Leczenie może wymagać podawania leków kilka razy dziennie, dokarmiania strzykawką, codziennego ważenia i zmiany własnych planów. Nawet przy dobrej opiece część zwierząt zachoruje ciężko albo umrze wcześniej, niż zakładaliśmy. To również trzeba uwzględnić przy podejmowaniu decyzji.
Codzienność, której nie da się przełożyć na jutro
Brak czasu jako powód oddania zwierzęcia brzmi banalnie, a jednak w badaniach wraca uparcie - u psów trafiał do ścisłej czołówki deklarowanych przyczyn 2. U małych ssaków rzecz nie polega na tym, że opieka jest ciężka, tylko że jest nieprzerwana. Woda, karma, sprzątanie i codzienne spojrzenie na to, czy zwierzę je, pije i normalnie się zachowuje, obowiązują też wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni, chorzy albo nie mamy ochoty. U zwierząt, u których pierwsze objawy choroby bywają subtelne, ten codzienny rzut oka może decydować o tym, czy opiekun zareaguje odpowiednio wcześnie. Tych obowiązków nie da się "nadrobić jutro".Jest też druga pułapka, cichsza. Opieka bardzo łatwo spływa na jedną osobę w domu - dziecko, partnera, rodzica - która nigdy nie zgodziła się na to świadomie. Jeśli plan zakłada, że "ktoś się tym zajmie", lepiej sprawdzić, czy ten ktoś rzeczywiście się na to pisze, zanim zwierzę zamieszka pod jednym dachem.
Nie lubi dotyku i ma do tego prawo
Jedno z częstszych rozczarowań dotyczy charakteru zwierzęcia. W badaniu 193 opiekunów opisano zachowanie 371 królików, łasicowatych i gryzoni. Wśród skarg dotyczących królików pojawiały się załatwianie poza wyznaczonym miejscem, niszczenie przedmiotów oraz zbyt mała - zdaniem opiekuna - potrzeba kontaktu. Według odpowiedzi opiekunów około 24% badanych królików co najmniej raz ugryzło człowieka 7. Zgłaszanie niepożądanych zachowań wiązało się z niższą satysfakcją z posiadania zwierzęcia, ale badanie nie sprawdzało, czy prowadziło to później do oddania.Królik, który nie chce być tulony, nie jest zepsuty ani niewdzięczny. To zwierzę ofiarne, dla którego chwytanie i unoszenie nad ziemię może być stresujące. Świnka morska, chomik czy koszatniczka również mają własne granice i potrzeby, których nie da się zmienić uporem czy karą. Rozczarowanie nie wynika ze zwierzęcia, lecz z oczekiwań niezgodnych z biologią gatunku.
Brud, zapach i zniszczenia
Osobny rozdział rozczarowań to bałagan. Nawet zadbane, regularnie sprzątane zwierzę oznacza odchody, mocz, rozsypane siano lub ściółkę, a w mieszkaniu może pojawiać się wyczuwalny zapach. Nie zawsze wynika to z zaniedbania, lecz jest normalną konsekwencją opieki nad żywym zwierzęciem. We włoskim badaniu opiekunów królików, gryzoni i łasicowatych do częściej zgłaszanych problemów należały załatwianie się poza wyznaczonym miejscem i niszczenie przedmiotów 7. U królików przez całe życie rosną wszystkie zęby, a u gryzoni co najmniej siekacze; u części gatunków stale rosną także zęby policzkowe. Gryzienie i żucie są naturalnymi zachowaniami, dlatego niezabezpieczone kable, meble, listwy, książki czy tapeta mogą zostać zniszczone.To akurat da się w dużej mierze przewidzieć i zabezpieczyć, ale zabezpieczenie kosztuje trochę wysiłku i czasem rezygnacji z części "idealnego" wnętrza. Pytanie brzmi, czy jesteśmy gotowi tak urządzić przestrzeń, żeby ograniczyć ryzyko zniszczeń - i pogodzić się z tym, czego nie uda się uniknąć.
Samotność boli, a łączenie bywa trudne
Świnki morskie, króliki, koszatniczki, szczury, szynszyle i myszoskoczki są zwierzętami społecznymi i nie powinny być stale utrzymywane samotnie. Nie dotyczy to jednak wszystkich małych ssaków - wiele chomików prowadzi samotniczy tryb życia, a próba połączenia dwóch osobników może skończyć się walką. Dobór towarzysza zawsze trzeba oprzeć na potrzebach konkretnego gatunku.U gatunków społecznych nie można włożyć drugiego zwierzęcia do tej samej klatki. Potrzebne mogą być kwarantanna, zapoznawanie na neutralnym terenie lub stopniowe łączenie, a czasem również możliwość czasowego rozdzielenia zwierząt. Konflikt może pojawić się także po okresie zgodnego życia.
Niekastrowana para różnopłciowa może doprowadzić do nieplanowanego miotu. W brytyjskim badaniu królików zbyt duża liczba zwierząt i nieplanowane mioty były najczęstszym powodem oddania 4. W madryckim badaniu wykastrowanych było tylko 12 z 1024 przyjętych zwierząt 6. Kastracja nie jest jednak automatycznie konieczna u każdej pary i każdego gatunku. Decyzja zależy od płci, składu grupy, stanu zdrowia i sposobu utrzymania.
Dziecko straciło zainteresowanie
To zdanie zasługuje na osobne potraktowanie, bo kryje się za nim przekonanie, że małe zwierzę jest tanim i łatwym "zwierzęciem na start" dla dziecka. Duńskie badanie obejmowało dwie ankiety: ogólnokrajowe reprezentatywne badanie gospodarstw domowych, w którym 76 respondentów miało co najmniej jednego królika, oraz internetową ankietę 4335 opiekunów królików 8. W pierwszej próbie większość królików kupiono z myślą o dziecku. W większej ankiecie traktowanie królika jako "zwierzęcia na start" oraz niska gotowość do ponoszenia kosztów leczenia wiązały się z częstszym utrzymywaniem go w ograniczonej przestrzeni, rzadszym zapewnianiem stałego dostępu do siana i materiałów do gryzienia oraz rzadszą rutynową opieką weterynaryjną. Gdy głównym opiekunem było dziecko, częściej występował nieodpowiedni typ miejsca utrzymania oraz brak stałego dostępu do materiałów do gryzienia 8.Dziecko nie planuje budżetu, nie umawia wizyty u weterynarza i nie może samodzielnie odpowiadać za opiekę przez całe życie zwierzęcia. Może pomagać w karmieniu, sprzątaniu i oswajaniu, ale odpowiedzialność zawsze pozostaje po stronie osoby dorosłej. Jeżeli dorosły od początku zakłada, że zwierzę "jest dziecka", utrata zainteresowania przez dziecko łatwo staje się powodem oddania. Pytanie o to, kto naprawdę będzie karmił, sprzątał i leczył zwierzę przez całe jego życie, nie jest więc formalnością.
Dom, dzieci i inne zwierzęta
Adopcja dotyczy całego gospodarstwa domowego, nie tylko osoby, która najbardziej chce zwierzę. Zdanie wszystkich domowników ma znaczenie choćby dlatego, że alergia domownika bywa powodem oddania - w amerykańskim badaniu alergia oraz pojawienie się dziecka należały do częstszych przyczyn rozstania 2. Jeśli w domu są małe dzieci albo częsti goście, trzeba umieć zapewnić zwierzęciu spokój i pilnować zasad przy chwytaniu oraz wypuszczaniu, bo dla zwierzęcia ucieczkowego hałas i szarpanie to stres, a nie zabawa.Pies lub kot może być dla królika albo gryzonia źródłem stresu, zwłaszcza gdy obserwuje go z bliska, szczeka, próbuje dostać się do klatki albo nie pozwala mu się schować. Zwierzęta muszą być fizycznie rozdzielone w sposób, który uniemożliwia bezpośredni kontakt także wtedy, gdy nikogo nie ma w domu.
Warunki, wyjazdy i zmiany życiowe
Zwierzę potrzebuje więcej miejsca, niż sugerują "startowe" klatki sprzedawane w sklepach. Problem widać już w chwili zakupu: spośród osób, które w badaniu 52 nowych opiekunów królików podały planowany rozmiar klatki, 60% zamierzało wybrać klatkę mniejszą niż ówczesne zalecane minimum 9. Sytuacja mieszkaniowa była również jedną z częstszych przyczyn oddawania psów i kotów w badaniu duńskim 1. Do tego dochodzą odpowiednia temperatura latem i zimą, ochrona przed pełnym słońcem, przegrzaniem i przeciągiem, zgoda właściciela wynajmowanego mieszkania, miejsce na siano i transporter oraz plan na awarię prądu lub ogrzewania.Życie się zmienia i to również trzeba wziąć pod uwagę. Wyjazd oznacza pytanie, kto zaopiekuje się gatunkiem, którego obsługi nie da się wytłumaczyć przypadkowej osobie w pięć minut. Przeprowadzka, narodziny dziecka, rozstanie czy utrata pracy potrafią wywrócić plany - a w badaniach to zmiany po stronie człowieka, w tym pojawienie się dziecka 2 i kłopoty mieszkaniowe 1, stoją za sporą częścią oddań. Adopcja oparta na cichym założeniu "na pewno ktoś z rodziny pomoże" jest krucha; lepiej mieć ten plan naprawdę, a nie tylko w głowie.
Starość i decyzje, których nikt nie chce podejmować
Zwierzę, które przyjmujemy jako młode i sprawne, kiedyś się zestarzeje. Stary królik czy gryzoń może być mniej ruchliwy, częściej chorować i wymagać częstszych wizyt oraz większych nakładów, a opieka pod koniec życia bywa szczególnie czasochłonna i kosztowna. Dochodzą do tego decyzje, których nikt nie chce podejmować: moment, w którym dalsze leczenie już nie poprawia jakości życia, i rozmowa z lekarzem o tym, co jest dla zwierzęcia najlepsze.Gotowość emocjonalna na utratę i na te trudne wybory to część odpowiedzialności, a nie coś, co "jakoś się ułoży". Zwierzęcia nie oddaje się dlatego, że stało się stare, chore czy mniej kontaktowe - to właśnie wtedy najbardziej potrzebuje, żeby ktoś przy nim został.
Dlaczego lepiej zatrzymać się przed, a nie po
Badania pokazują, że wiele przyczyn oddania zwierzęcia da się przewidzieć jeszcze przed adopcją: koszty, brak czasu, problemy mieszkaniowe, nieplanowane mioty, zachowania niezgodne z oczekiwaniami oraz zmiany w życiu opiekuna. Większość cytowanych prac ma jednak charakter opisowy. Nie sprawdzały one bezpośrednio, czy rozmowa lub materiały edukacyjne przed adopcją rzeczywiście zmniejszają późniejszą liczbę oddań. Autorzy amerykańskiego badania wskazali jedynie, że edukacja, poradnictwo i czasowa pomoc mogłyby zapobiec części z nich 2.Do tego służy nasza negatywna checklista adopcyjna, dostępna w pliku PDF. Ma pomóc sprawdzić, czy decyzja wytrzyma nie tylko pierwsze tygodnie, ale również chorobę, wyjazd, zmianę sytuacji rodzinnej albo większe wydatki. Pytania dotyczą problemów powtarzających się zarówno w badaniach, jak i w codziennej pracy Centrum: kosztów leczenia, nagłych sytuacji weterynaryjnych, zachowania zwierzęcia, brudu i zniszczeń, czasu, łączenia zwierząt, roli dzieci i pozostałych domowników, warunków mieszkaniowych, wyjazdów, żywienia oraz opieki nad starym lub ciężko chorym zwierzęciem. Odpowiedź "nie" przy którymś punkcie nie przekreśla adopcji. Pokazuje, co trzeba rozwiązać przed przyjęciem zwierzęcia.
Najważniejsze pytanie brzmi: czy nadal chcę przyjąć to zwierzę, jeśli zachoruje, będzie niszczyć rzeczy, nie polubi dotyku, będzie wymagało kosztownego leczenia albo zmieni moje plany? Liczy się odpowiedź zgodna z tym, co naprawdę jesteśmy gotowi zrobić. Gdy odpowiedź brzmi "tak", decyzja ma solidne podstawy. Gdy pojawia się wahanie, lepiej wrócić do niej później, niż po kilku tygodniach szukać zwierzęciu nowego domu.
Nie trzeba wiedzieć wszystkiego przed adopcją. Trzeba natomiast wiedzieć, gdzie szukać rzetelnych informacji, oraz mieć plan na problemy, które mogą pojawić się później.
Bibliografia
- Jensen, J. B. H., Sandøe, P., & Nielsen, S. S. (2020). Owner-related reasons matter more than behavioural problems - a study of why owners relinquished dogs and cats to a Danish animal shelter from 1996 to 2017. Animals, 10(6), 1064. DOI: 10.3390/ani10061064
- Scarlett, J. M., Salman, M. D., New, J. G., Jr., & Kass, P. H. (1999). Reasons for relinquishment of companion animals in U.S. animal shelters: selected health and personal issues. Journal of Applied Animal Welfare Science, 2(1), 41-57. DOI: 10.1207/s15327604jaws0201_4
- Salman, M. D., New, J. G., Jr., Scarlett, J. M., Kass, P. H., Ruch-Gallie, R., & Hetts, S. (1998). Human and animal factors related to relinquishment of dogs and cats in 12 selected animal shelters in the United States. Journal of Applied Animal Welfare Science, 1(3), 207-226. DOI: 10.1207/s15327604jaws0103_2
- Ellis, C. F., McCormick, W., & Tinarwo, A. (2017). Analysis of factors relating to companion rabbits relinquished to two United Kingdom rehoming centers. Journal of Applied Animal Welfare Science, 20(3), 230-239. DOI: 10.1080/10888705.2017.1303381
- Ledger, R. A. (2010). The relinquishment of rabbits to rescue shelters in Canada . Journal of Veterinary Behavior: Clinical Applications and Research, 5(1), 36-37. DOI: 10.1016/j.jveb.2009.10.016
- Díaz-Berciano, C., & Gallego-Agundez, M. (2024). Abandonment and rehoming of rabbits and rodents in Madrid (Spain): a retrospective study (2008-2021). Journal of Applied Animal Welfare Science, 27(4), 712-722. DOI: 10.1080/10888705.2022.2162342
- Normando, S., & Gelli, D. (2011). Behavioral complaints and owners’ satisfaction in rabbits, mustelids, and rodents kept as pets. Journal of Veterinary Behavior: Clinical Applications and Research, 6(6), 337-342. DOI: 10.1016/j.jveb.2011.01.005
- Skovlund, C. R., Forkman, B., Lund, T. B., Mistry, B. G., Nielsen, S. S., & Sandøe, P. (2023). Perceptions of the rabbit as a low investment ‘starter pet’ lead to negative impacts on its welfare: results of two Danish surveys. Animal Welfare, 32, e45. DOI: 10.1017/awf.2023.41
- Edgar, J. L., & Mullan, S. M. (2011). Knowledge and attitudes of 52 UK pet rabbit owners at the point of sale. Veterinary Record, 168(13), 353. DOI: 10.1136/vr.c6191
- Rah, H., & Choi, S.-H. (2023). Are veterinary costs and socioeconomic status risk factors for companion animal relinquishment in the Republic of Korea? Animals, 13(21), 3406. DOI: 10.3390/ani13213406






0 komentarzy
Brak komentarzy
Masz coś do powiedzenia? W artykule jest błąd?
Zostaw komentarz
Twój głos naprawdę ma znaczenie.